<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Projekt sub 9 - parawruch.pl</title>
	<atom:link href="https://parawruch.pl/tag/projekt-sub-9/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://parawruch.pl/tag/projekt-sub-9/</link>
	<description>o technice biegu i podróżowaniu</description>
	<lastBuildDate>Thu, 19 Dec 2019 21:13:24 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.1</generator>
	<item>
		<title>Warsztaty w Kenii &#8211; podsumowanie</title>
		<link>https://parawruch.pl/podroze/afryka/warsztaty-w-kenii-podsumowanie/</link>
					<comments>https://parawruch.pl/podroze/afryka/warsztaty-w-kenii-podsumowanie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[yacool]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 Mar 2019 06:00:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[AFRYKA]]></category>
		<category><![CDATA[Kenia]]></category>
		<category><![CDATA[Kenia 2018/19]]></category>
		<category><![CDATA[WARSZTAT W KENII]]></category>
		<category><![CDATA[bieganie w Kenii]]></category>
		<category><![CDATA[Iten]]></category>
		<category><![CDATA[joga dla biegaczy]]></category>
		<category><![CDATA[maszyna do biegania]]></category>
		<category><![CDATA[obóz biegowy]]></category>
		<category><![CDATA[Poranny Biegacz]]></category>
		<category><![CDATA[Projekt sub 9]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://parawruch.pl/?p=8968</guid>

					<description><![CDATA[<p>&#160; To był nasz czwarty wyjazd do Kenii, ale pierwszy, na którym organizowaliśmy warsztaty biegowe dla uczestników z Polski. Kenia to inna bajka niż warsztaty robione w Polsce. Przede wszystkim trzeba było wytłumaczyć wszystkim,&#46;&#46;&#46;</p>
<p>Artykuł <a href="https://parawruch.pl/podroze/afryka/warsztaty-w-kenii-podsumowanie/">Warsztaty w Kenii &#8211; podsumowanie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://parawruch.pl">parawruch.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/puszcza_zielonka_wita.jpg" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="wp-image-8970 size-thumbnail alignleft" src="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/puszcza_zielonka_wita-300x300.jpg" alt="" width="300" height="300" srcset="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/puszcza_zielonka_wita-300x300.jpg 300w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/puszcza_zielonka_wita-160x160.jpg 160w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/puszcza_zielonka_wita-320x320.jpg 320w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></a>To był nasz czwarty wyjazd do Kenii, ale pierwszy, na którym organizowaliśmy warsztaty biegowe dla uczestników z Polski. Kenia to inna bajka niż warsztaty robione w Polsce. Przede wszystkim trzeba było wytłumaczyć wszystkim, że można tutaj biegać bezpiecznie, i że lew owszem &#8211; czasem zjada człowieka, ale&#8230; Ostatnio z dużo większym prawdopodobieństwem można zostać trafionym w naszych lasach przez szalonego myśliwego, goniącego za ostatnim dzikiem. Za to populacja wilków rośnie i bycie na szczycie łańcucha pokarmowego nie jest już u nas takie oczywiste.</p>
<p style="text-align: justify;">O ile istnieją uzasadnione obawy, co do bezpieczeństwa w większych miastach Kenii, takich jak Nairobi, Mombasa, albo Kisumu, to już na kenijskiej wsi można poczuć się bardzo komfortowo. A jeśli ta wieś nazywa się Iten, to dla wszystkich mieszkańców jest jasne, że biały przyjechał tu pobiegać i nikt się temu nie dziwi.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><u><a href="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/20190113_144149.jpg" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><img decoding="async" class="alignright wp-image-8998 size-thumbnail" src="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/20190113_144149-300x300.jpg" alt="" width="300" height="300" srcset="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/20190113_144149-300x300.jpg 300w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/20190113_144149-160x160.jpg 160w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/20190113_144149-320x320.jpg 320w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></a>Turystycznie:</u><br />
Pierwszy raz uczestniczyłem w wyprawie, którą prowadzili sami uczestnicy, czyli Agata i Jacek, a w dodatku na indywidualnych warunkach tj. nie w hotelu x-gwiazdkowym lecz w wynajętym domu typu kenyan-haus, nie stół szwedzki lecz regionalne potrawy z przydrożnych barów i nie klimatyzowany autokar lecz matatu lub motor, a najlepiej pieszo 🙂 w klapkach lub na boso. Gdyby było inaczej, nie doświadczyłbym życzliwości, gościnności i kultury kenijskiej społeczności. Słowo na temat chorób i bakterii przed którymi skutecznie lekarze przestrzegają: nic nie brałem, nie szczepiłem się i mam się wspaniale. Oczywiście ogólne zasady higieny przestrzegałem i wody z kranu nie piłem, ale mycie owoców i naczyń kuchennych pod wodą z kranu nie wpłynęły na zaburzenia zdrowotne, ani u mnie ani u innych uczestników.<br />
Podsumowując walory turystyczne: nie wyobrażam sobie już inaczej planować podróży do nowych krajów jak tylko w takiej konwencji &#8211; z przewodnikiem zapoznanym z regionalnymi knajpami i obyczajami oraz noclegi w klasie medium dla tubylczej społeczności &#8211; tylko wtedy można poczuć na sobie smak i rytm życia.</p>
<p style="text-align: justify;"><u><a href="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/IMG_20190114_121744.jpg" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><img decoding="async" class="alignright wp-image-9002 size-thumbnail" src="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/IMG_20190114_121744-300x300.jpg" alt="" width="300" height="300" srcset="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/IMG_20190114_121744-300x300.jpg 300w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/IMG_20190114_121744-160x160.jpg 160w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/IMG_20190114_121744-320x320.jpg 320w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></a>Treningowo:</u><br />
Jechałem do Kenii chłonąć wszystko co możliwe oczami, płucami i sercem. Moją uwagę skupiałem na wszystkich elementach ruchu kenijskiej ludności: czy stoją, czy siedzą, czy leżą &#8211; są podobni do nas. Jednak jak zaczynają biec, stają się zwierzętami. To wspaniały widok patrzeć na nich i nie dziwię się bratu Colmowi, że codziennie ich obserwuje, bo jest na co patrzeć. Już w marszu ich lekki i swobodny ruch w dużym zakresie wahadła z mocno wysuniętą nogą wykroczną do przodu, robi wrażenie!<br />
W biegu istotną cechą jest lądowanie na palce. Już nie śródstopie, ale prawie na same palce, najczęściej dużego palucha i to niezależnie od prędkości, czy w truchcie czy na akcentach. To zaobserwowałem u niebieskiego Keniola. Drugi element to sztywność nogi podporowej, a jednocześnie sprężystość wybicia jak z procy. Oni podskakują, a raczej skaczą. Bardzo duża dynamika wybicia nie tylko na dużych prędkościach. Ta sama jest na rozbieganiu, a nawet na stromych podbiegach. To że się nie męczą to inna kwestia, czyli adaptacja do wysokości 2500m npm, ale technika robi wrażenie! Zbiegi tak samo sprężyste, bez widocznych przeciążeń. Długi sprężysty krok na stromym zbiegu, wow! Moje spostrzeżenia potwierdzają fakt, że większość kenijskich biegaczy ma zwiększoną ruchomość pantografu. Ich bieg (trucht, czy rytmy) jest bardzo miękki, a nogi mocno pracują kolanami do wewnątrz uzyskując przywiedzenie z zakresem dla nas nawet trudno osiągalnym w statyce &#8211; fenomen!<br />
Przy okazji uprawianej jogi nie stwierdziliśmy u Kenijczyków większych zakresów ruchowych niż nasze, białe :). Ja osobiście odkryłem duże postępy ruchowe przez stosowane ćwiczenia w jodze i włączyłem je do mojego codziennego treningu, a raczej do pracy nad sprawnym ciałem.</p>
<p>Dziękuję wszystkim za wspólny i bardzo owocny czas w Kenii :).</p>
<p style="text-align: justify;">Robert</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://parawruch.pl/blog/spotkanie-z-meshackiem/attachment/img_20181227_135154/" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignleft wp-image-8153 size-thumbnail" src="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/12/IMG_20181227_135154-300x300.jpg" alt="" width="300" height="300" srcset="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/12/IMG_20181227_135154-300x300.jpg 300w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/12/IMG_20181227_135154-160x160.jpg 160w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/12/IMG_20181227_135154-320x320.jpg 320w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" /></a>Zawsze będę powtarzał, że nie ma to jak doświadczenie własne i przeżywanie na własnej skórze życia, tak przecież odmiennego od naszego. Obcowanie z Innym &#8211; taki mógłbym dać podtytuł dla tych warsztatów. Wielu białych biegaczy z całego świata, przyjeżdża do Iten w poszukiwaniu formy sportowej, bez potrzeby integracji z miejscowymi biegaczami i ludnością lokalną. Nasi Kenijscy przyjaciele widzą i czują takie instrumentalne podejście. Dlatego doceniają każdy gest mzungu, nawet jeśli jest on dla nich niezrozumiały. Zderzenie kultur, różnych zachowań, niekiedy absurdalnych, jeszcze bardziej zaciekawia każdą stronę i zacieśnia relacje. Dlaczego czarni mają jasne, pulchne stopy w kolorze i fakturze <a href="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/12/IMG_20181229_184938.jpg" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><strong>mandazi</strong></a>, ciastek które smażą na głębokim oleju? Dlaczego biali mają takie wielkie nosy, które utrudniają widzenie i picie herbaty? Skoro czarni pochodzą od pawianów, bo wyglądają jakby wczoraj zeszli z drzewa, to biali, a właściwie różowi jak świnie, z pewnością chwilę wcześniej powstali z czworaków od koryta. Takie i inne wnioski płyną pośród śmiechu, rozmów i wzajemnego badania się z bardzo bliskiej odległości. Gdzie pośród tego wszystkiego jest bieganie? Na drugim planie.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/IMG_20190115_090326.jpg" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignright wp-image-9007 size-thumbnail" src="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/IMG_20190115_090326-300x300.jpg" alt="" width="300" height="300" srcset="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/IMG_20190115_090326-300x300.jpg 300w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/IMG_20190115_090326-160x160.jpg 160w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/IMG_20190115_090326-320x320.jpg 320w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" /></a>Na obozie nie zrobiłem jakiegoś wielkiego progresu ruchowego &#8211; porównywalnego z postępem jaki miałem po warsztatach w poznańskim Iten. Dotarło też do mnie, że ruch łapię najwolniej ze wszystkich których znam, oraz że nie potrafię złapać go od kogoś &#8222;z boku&#8221; &#8211; to przebiega po prostu za wolno.<br />
Na zajęciach mogłem zapamiętać co widziałem i analizować to później we własnym zakresie, na spokojnie. Zapamiętałem jebnięcie Michała (jednego z uczestników obozu) w glebę, mam je zresztą nagrane i czasem do niego wracam.<br />
Bardzo dobrym pomysłem było sprowadzenie Bartka (jogamaster) i codzienne sesje jogi. Obudziły we mnie rutynę wykonywania codziennie serii asan jako zabieg na równi z higieną. Gdy nie ćwiczyłem przez kilka dni, poczułem się jak bez kąpieli, jak brudas.<br />
Przełomem było odkrycie mizeroty mobilności mięśni biodrowych &#8211; i od tego czasu czuję, że rzeczywiście coś się ruszyło. Małą łyżeczką, kawałek po kawałku, ale się dzieje. To najważniejszy, choć przecież trywialny wniosek z obozu &#8211; i punkt do weryfikacji i pracy na starcie dla nowicjuszy.<br />
Cieszę się też, że w Iten mogłem pobiegać tak jak chciałem i gdzie chciałem. Zwiedzanie okolicy biegiem to dla mnie niezapomniane chwile. Gdybyśmy wychodzili tylko na treningi techniczne, byłbym trochę rozczarowany.<br />
<a href="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/20190116_135908.jpg" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignright wp-image-8956 size-thumbnail" src="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/20190116_135908-300x300.jpg" alt="" width="300" height="300" srcset="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/20190116_135908-300x300.jpg 300w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/20190116_135908-160x160.jpg 160w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/20190116_135908-320x320.jpg 320w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" /></a>Podsumowując &#8211; choć progres ruchowy, po który pojechałem następuje teraz, jestem bardzo zadowolony. Nic bym nie zmienił w organizacji i rytmie dnia. Bardzo podobała mi się też ekipa i mam wrażenie że udało nam się fajnie zgrać i spędzić te kilkanaście dni w przyjacielskiej atmosferze. A sama Kenia, a w szczególności Iten pozostawiły w mojej pamięci niezatarte wspomnienia i sentyment do którego nie raz będę z przyjemnością wracał. Może tylko myślami, ale mam nadzieję że również w rzeczywistości.</p>
<p style="text-align: justify;">Antek vel Poranny biegacz</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/warsztaty_techniczne03.jpg" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignleft wp-image-8864 size-thumbnail" src="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/warsztaty_techniczne03-300x300.jpg" alt="" width="300" height="300" srcset="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/warsztaty_techniczne03-300x300.jpg 300w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/warsztaty_techniczne03-160x160.jpg 160w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2019/02/warsztaty_techniczne03-320x320.jpg 320w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" /></a>Antek tak się wkręcił, że wykręcił <a href="http://porannybiegacz.pl/2019/01/23/kenia---iten---miniprzewodnik/" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><strong>miniprzewodnik</strong></a> po Iten. Przyda się każdemu, kto marzy o zobaczeniu tego miejsca, ale waha się podjąć decyzję o podróży.<br />
Iten nie jest jedynym miejscem, gdzie można spotkać wielu kenijskich biegaczy, a pośród nich sportowe sławy z pierwszych stron gazet. Jest jeszcze Eldoret (Town of champions), jest Kaptagat (baza Eliuda Kipchoge), jest Kapsabet (Source of champions). Te i inne miejsca czekają na odwiedzenie. Podczas tego pobytu planowałem potrenować i poobserwować mojego niebieskiego Keniola. Planowałem też dalsze projektowanie ciała i ruchu Meshacka. To udało się zrobić. Mam nieco nagrań z nimi i z innymi Kenijczykami. Filmy czekają na zmontowanie. Będę je wrzucał na bloga w najbliższym czasie. Planowałem też spotkać się z Kipchoge i jego trenerem. Tego nie udało się zrobić. Może następnym razem. Nie spieszy mi się.<br />
<iframe style="width: 50%; height: 222px; margin-left: 20px; float: right;" src="https://www.youtube.com/embed/9WYAyaVqqfI" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"><span data-mce-type="bookmark" style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe>Po głowie chodzi mi już od kilku lat stworzenie w Iten lub w okolicy Iten, miejsca które byłoby stałą bazą. Taką polską placówką dla biegaczy z Europy, którzy szukają czegoś więcej niż tylko biegania w wysokich górach. Treningi techniczne, treningi funkcjonalne, biegi za dobrze technicznie wyszkolonym, kenijskim pacemakerem, właściwie wtedy techmakerem. Ostatnio wpadła też na orbitę przemyśleń joga i rodzą się pomysły na jogę funkcjonalną, czyli taką, która stanie się narzędziem do przebudowy tkanek w kierunku tworzenia maszyn do biegania. Pomysłów jest wiele, czasu również.</p>
<p>Artykuł <a href="https://parawruch.pl/podroze/afryka/warsztaty-w-kenii-podsumowanie/">Warsztaty w Kenii &#8211; podsumowanie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://parawruch.pl">parawruch.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://parawruch.pl/podroze/afryka/warsztaty-w-kenii-podsumowanie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>PROJEKT SUB 9 (28) &#8211; rozwój umiejętności</title>
		<link>https://parawruch.pl/blog/projekt-sub-9-28/</link>
					<comments>https://parawruch.pl/blog/projekt-sub-9-28/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[yacool]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 16 Oct 2018 17:00:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[BLOG]]></category>
		<category><![CDATA[PROJEKT SUB 9]]></category>
		<category><![CDATA[Moshe Feldenkrais]]></category>
		<category><![CDATA[Projekt sub 9]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój umiejętności]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://parawruch.pl/?p=7491</guid>

					<description><![CDATA[<p>&#160; Na początku września wleciałem ze specjalną misją do Roberta. Potrenowaliśmy znowu jak trzeba, czyli z bardzo intensywnym feedback&#8217;iem z mojej strony. Wyciskałem z Roberta ostatnie pokłady koordynacji, męcząc układ nerwowy. Kilka elementów było&#46;&#46;&#46;</p>
<p>Artykuł <a href="https://parawruch.pl/blog/projekt-sub-9-28/">PROJEKT SUB 9 (28) &#8211; rozwój umiejętności</a> pochodzi z serwisu <a href="https://parawruch.pl">parawruch.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">Na początku września wleciałem ze specjalną misją do Roberta. Potrenowaliśmy znowu jak trzeba, czyli z bardzo intensywnym feedback&#8217;iem z mojej strony. Wyciskałem z Roberta ostatnie pokłady koordynacji, męcząc układ nerwowy. Kilka elementów było do poprawy. Wrzuciłem mu obraz mentalny <a href="https://parawruch.pl/blog/projekt-sub-9-18/#3Hz" target="_blank" rel="noopener"><strong>pomarańczowego</strong></a> biegacza z zabawą w łapanie koordynacji.</p>
<p style="text-align: center;">
<div class="video-container"><iframe loading="lazy" title="Technika biegu, warsztaty 2018 - Robert" width="500" height="281" src="https://www.youtube.com/embed/HFfGogkIYN0?feature=oembed&#038;wmode=opaque" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe></div>
</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wtorek, 11 września (37 tydzień)</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Pomarańczowy, czy Daniel, czy Sebo, czy inni to mój cel w dynamicznym wybiciu. Ręce nie nadążały nad rytmem jaki zadaliśmy dla nóg. Raczej nie będzie problemu z koordynacją rąk, zadanie trudniejsze widzę w dynamizacji wybicia. Wiem jak może być zajebiście w nożycach do tyłu, a do przodu kicha i to mnie mocno zastanawia i wkurza. Choć nożyce na pierwszych warsztatach miałem kiepskie, a teraz bawię się nimi, więc mam nadzieję, że czas wszystko zmieni :).</p>
<p style="text-align: justify;">Dzisiaj myślałem, że będzie kiepsko, bo słabe samopoczucie. Zacząłem od sztywnych, wyprostowanych nóg. Kontrowałem barkiem lewym do prawej wykrocznej i na zmianę. Super mi to pasuje, bo wtedy łokcie mocno wędrują do tyłu i do góry. Jest sztywne wybicie jak w nożycach do tyłu. Lewa ręka wyciszona, lewa noga luźniejsza.</p>
<p style="text-align: justify;">Robert</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Środa, 12 września</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Skaczę teraz w biurze. To taki delikatny i czuły ruch :), ale jest petarda. Ładowanie w podporze i podrywanie mas do góry bardzo krótkim ruchem ramion. Łokcie daleko w tyle, dłonie mogą być nieruchome. Im krótsze szarpnięcie tym lepiej rozluźniona góra.</p>
<p style="text-align: justify;">Robert</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ładowanie nogi podporowej, to koordynacja wewnątrztkankowa i praca mięśni bliska izometrycznej. Wtedy zaczyna naciągać się powięź ściskając i stabilizując ciało. Zbyt gwałtowne załadowanie, czyli przy słabej koordynacji wewnątrztkankowej, lub wstępne napięcie ciała przed ładowaniem, zablokuje ruch powięzi i co za tym idzie doprowadzi do udarowej, głośnej pracy, bez efektu ładowania tkanek potencjałem sprężystości. Podrywanie mas w górę, to już koordynacja zewnętrzna, czyli wczuwanie się w najdogodniejszy moment wybicia i wzmacnianie go. Być może poprawienie u Ciebie skoordynowania zewnętrznego sprzyja poprawie skoordynowania wewnątrztkankowego w następnym kroku, bo szybciej się rozluźniasz po wyjściu z fazy podporu.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Środa, 19 września (38 tydzień)</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Ubrałem wczoraj na akcenty Nike Zomm Fly w nadziei że&#8230; Sam nie wiem czego oczekiwałem, bo przecież wiem, że to nie buty biegają :). Zaplanowałem 10x500m na przerwie 1min. w tempie startowym na 5km (3:20/km), czyli to co chciałbym teraz biegać. Niestety dzień szybko minął i pozostało mi po obowiązkach domowych pójść dopiero wieczorem, po 20:00 na stadion (betonówkę). Dopiero po 3km truchtu zacząłem czuć sprężynowanie, a struktury zmiękły. Zacząłem więc szybkie odcinki. Tempo 3:20/km jest już naprawdę komfortowe dla ruchu i oddechu. Szukałem za każdym razem optymalnego pantografu. Pierwsze 500m sztywno i poszło w nogi, ale następne odcinki już coraz luźniej i zabawowo. Jednak czucie sprężyny nie było takie jak w lesie czy np. w Altrach, w których lepiej się sprężynuje. Po akcentach, które skróciłem do 6 ze względu na porę i samopoczucie, przeszedłem do truchtu i dopiero poczułem komfort butów. Czyli dopiero dociskając piętę w dłuższym przedziale czasowym, w przeciwieństwie do akcentów, pianka czy płytka pomaga sprężynować. W szybkim biegu, kiedy kontakt z piętą jest znikomy lub za krótki nie ma tego wspomagania.<br />
Każdy trening zawsze uważam za udany, bo każdy jest inny i przy skupieniu nad pracą zawsze można wynieść wnioski. Parametry treningu w załącznikach (<a href="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/10/Robert_wykres28.jpg" target="_blank" rel="noopener"><strong>1</strong></a>, <a href="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/10/Robert_akcenty28.jpg" target="_blank" rel="noopener"><strong>2</strong></a>,).</p>
<p style="text-align: justify;">Robert</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Myślę, że nie pora na tak radykalne wnioski. To się jeszcze wszystko zmieni, doprecyzuje, wyostrzy. Pracujesz teraz bardziej nad układem nerwowym, a on potrafi płatać figle. To co można powiedzieć obecnie, to dużo łatwiejsze warunki dla sprężynowania, gdy jest miękko. Gdy robi się twardo, rosną wymagania, ponieważ skraca się czas ładowania nogi podporowej. Wszelkie niedociągnięcia, niedoskonałości, zbyt krótka praktyka i braki adaptacyjne są bezlitośnie punktowane na twardej nawierzchni. Ciało nie radzi sobie z przeciążeniami i nie potrafi szybko przechodzić od stanu napięcia do rozluźnienia. Siada wtedy wszystko, w tym psycha, bo wiesz już czego od ciała chcesz, a nie potrafisz tego wygenerować.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Poniedziałek, 24 września (39 tydzień)</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Tak, to cała prawda. Jak wspomnę sobie poprzedni rok, to wybiegania były dłuższe i szybsze, regeneracja dotyczyła zazwyczaj tylko układu wydolnościowego. Dzisiaj robię mniej kilometrów i zdecydowanie wolniej, ale skala trudności jest o wiele wyższa. Nawet jak wyjdę na 4km, to wracam zmęczony, natomiast satysfakcja ze zmian, a za tym idzie perspektywa większych możliwości, jest namacalna i robi wrażenie. Gdybym brnął w tym kulcie tradycyjnego treningu, pewnie już bym spotkał się ze ścianą niemożności i zastanawiał, czy dalej ma sens tak piłować. A tak luzik i apetyt rośnie, bo zapał nie maleje jak czuję choć tylko na chwilę, to co czują zawodowcy na co dzień :).</p>
<p style="text-align: justify;">Robert</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Środa, 3 października (40 tydzień)</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Oglądam <a href="https://www.youtube.com/watch?v=y8dMgAMzEgU&amp;feature=youtu.be&amp;t=344" target="_blank" rel="noopener"><strong>białego Keniola</strong></a> i podoba mi się. A jednak za dużo masy na kościach ogranicza ruch. On ma optymalne warunki fizyczne i możesz z niego zrobić maszynkę. U siebie teraz czuję 2 elementy ograniczające mnie: balast, czyli waga i czas reakcji czyli <a href="https://www.miejski.pl/slowo-SKS" target="_blank" rel="noopener"><strong>SKS</strong></a>&#8230; Ten drugi jest trudniejszy do poprawy, tylko jak? Kiedy będzie Daniel znów u was na warsztatach? Daj znać.</p>
<p style="text-align: justify;">Robert</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Skoncentruj się na stawie biodrowym. Poprawa bezwładności i mobilności stawu biodrowego zminimalizuje wpływ SKS.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czwartek, 4 października</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Ok biodro &#8211; priorytet. Wrócę intensywnie do ćwiczenia z wymachem nogi do tyłu w bezwładności.<br />
<a href="https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=1&amp;t=58510&amp;start=0" target="_blank" rel="noopener"><strong>Rolli</strong></a> w melanżu wstawił ciekawy <a href="https://www.youtube.com/watch?v=8COaMKbNrX0" target="_blank" rel="noopener"><strong>filmik</strong></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak to ogarnąć:<br />
jak przenieść rozluźnienie z tempa 5-6/km na wyższe prędkości? W tym filmie od Rolliego mówi się, że to mózg blokuje ruch zawodnika przed nieznanymi skutkami przeciążenia, a podsumowanie tytułu tego filmu jest od 12min. Tzn. nie jesteśmy lepsi od poprzedników, bo mamy obecnie wsparcie techniczne, a oni nie mieli. Musieli bazować na własnych umiejętnościach, a tzw. udarowym ruchem (jak porażenie prądem) pokonywać inne trudności. My dzisiaj mamy cywilizacyjne trudności/ograniczenia, czyli też nie łatwo :). A może trzeba wrócić do biegania w prymitywnych warunkach: po stepie, na boso, w błocie itp. (bez wsparcia techn.).</p>
<p style="text-align: justify;">Robert</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Bieganie nie potrzebuje dużego wsparcia technicznego. Istnieje coś takiego jak rozwój umiejętności (patrz poniżej). O tym pisał Feldenkrais, że jakakolwiek umiejętność ma swoje trzy etapy, fazy rozwoju, które osiąga lub nie musi ich osiągnąć. Pierwszy to etap naturalny, który sterowany jest bardziej przypadkiem lub ewolucją. Umiejętność naturalna chodzenia, biegania rozumienia. Potem pojawia się indywidualizacja umiejętności. Jak ktoś mieszka przy morzu, to lepiej pływa, jak ktoś mieszka w górach to lepiej po nich chodzi itd. Na końcu, jeśli jest takie zapotrzebowanie i dostateczny poziom wiedzy, pojawia się profesjonalizacja umiejętności, czyli ogólny wzorzec umiejętności z cechami optymalnymi dla tej umiejętności. Te optymalne cechy są wyciągnięte, wyselekcjonowane z wielu indywidualnych umiejętności. Profesjonalizacja nauki, to dziś standard. Feldenkrais zauważył, że im prostsza czynność (umiejętność) tym później dochodzi do etapu profesjonalizacji. Trzeba być znakomitym matematykiem, czy fizykiem, żeby rozwijać daną dyscyplinę. Natomiast z bieganiem jest inaczej. Wystarczy opanować przemieszczanie się i żeby nie upadać za każdym krokiem. To wystarczy. Zatrzymaliśmy się więc na etapie naturalnego i indywidualnego biegania. Profesjonalizacja biegania, to jest to do czego dochodzimy, naśladując wybrane elementy ruchu od Kipchoge, Bekele, niebieskiego Keniola i innych.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Poniedziałek, 8 października (41 tydzień)</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Joga coś ma w sobie fajnego. Lubię te ćwiczenia co mi pokazałeś na rozciąganie bocznych i tylnych pasm. Wolno, nie siłowo, a skutecznie. Słyszałem też, żeby przytrzymywać ok 60sek. daną pozycję, bo wtedy dopiero następuje przebudowa struktur kolagenowych.</p>
<p style="text-align: justify;">Obecnie borykam się z dziwnym bólem w stopie i nie mogę zdefiniować źródła, idę w czwartek do masażysty, żeby porozciągał całe pasmo od stopy do biodra. Może gdzieś są napięcia, ból zaczął się jak robiłem akcenty w przełaju. Na zbiegach zaczęło boleć w stawie skokowym, ból promieniował na achillesa, ale to nie achilles, bo rano przy pierwszych krokach, przy nacisku z góry na stopę, bolało pod kostką. Nie zginam stopy więc nie uruchamiam ścięgna, zobaczymy co wyjdzie.</p>
<p style="text-align: justify;">W sobotę ubrałem najtwardsze buty krosowo &#8211; śniegowe, żeby usztywnić staw skokowy i kontrolnie wbiegłem na asfalt. O dziwo świetnie oddawało sprężynę, więc zostałem na tym asfalcie :), Rewelacja, oczywiście po kilku kilometrach ból się pojawił, ale było fajnie i tak sobie pomyślałem, żeby teraz na twarde buty przejść.</p>
<p style="text-align: justify;">Robert</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Bardzo dobrze, kombinuj z tą twardością, bo jesteś na to gotowy od strony tkanki i układu nerwowego.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Poniedziałek, 15 października (42 tydzień)</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wczoraj zrobiłem sobie 16km po asfalcie w altrach i było git, zaczynam wchodzić w tą sztywność, która daje kontrolę nad rytmem i to dopiero daje możliwości regulacji kadencji. Moja niemożność zwiększania kadencji wynikała z braku sztywności, a w konsekwencji rytmu. Myślę, że zdecydowane efekty przyjdą już wkrótce, byle by tylko nie za późno :).</p>
<p style="text-align: justify;">Ostatnio miałem dużo słabych dni i waga rosła (nawet ponad 64kg). Czułem się słabo i asymetrycznie, gdzieś pospinany. Lewa czwórka bolała, korygowałem ruch w biegu i ból przechodził&#8230; i wpadłem na pomysł głodówki tylko 1,5dnia (piątek/sobota). Dała dobry efekt, bo teraz czuję się silniej i nogi po tych 16km asfaltu świeższe i lżejsze, jutro powtórzę głodówkę.<br />
Cieszę się na spotkanie 19-21, bo potrzebuję kontroli i nowych obrazów mentalnych. Mam nadzieję, że Daniel też przyjedzie to wtedy będzie do kogo równać :).</p>
<p style="text-align: justify;">Robert</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://parawruch.pl/blog/powiez/" target="_blank" rel="noopener"><strong>Do poczytania</strong>.</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p id="rozwoj_umiejetnosci" style="text-align: center;">ROZWÓJ UMIEJĘTNOŚCI</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/10/Feldenkrais_Swiadomosc_poprzez_ruch.jpg" target="_blank" rel="noopener"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignright wp-image-7515 size-thumbnail" src="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/10/Feldenkrais_Swiadomosc_poprzez_ruch-e1538651550496-300x300.jpg" alt="" width="300" height="300" srcset="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/10/Feldenkrais_Swiadomosc_poprzez_ruch-e1538651550496-300x300.jpg 300w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/10/Feldenkrais_Swiadomosc_poprzez_ruch-e1538651550496-160x160.jpg 160w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/10/Feldenkrais_Swiadomosc_poprzez_ruch-e1538651550496-320x320.jpg 320w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Kilka lat temu wpadła mi w ręce książka Feldenkraisa <em>Świadomość poprzez ruch</em>. Feldenkrais swoje metody pracy opierał na ruchu, czyli w dynamicznych zmianach pozycji ciała widział potencjał do poprawy jego funkcjonowania, zarówno w wymiarze fizycznym jak i mentalnym. Te wymiary ściśle też ze sobą wiązał jako nierozerwalny układ wzajemnie na siebie oddziałujący. Metoda, którą stworzył przede wszystkim służyła poprawie relacji: ja &#8211; moje ciało. Człowiek wówczas staje się bardziej uważny. Przygląda się samemu sobie podczas codziennej aktywności. To pociąga za sobą daleko idące konsekwencje w postaci zwiększenia świadomości funkcjonowania. Zmienia się tym samym nasze życie i jego postrzeganie. Choć potrzeba na to czasu i wytworzenia swoistego rytuału, to stajemy się bardziej realni, pozostając dłużej w chwili teraźniejszej. Przez to też mniejszy wpływ mają na nas doświadczenia z przeszłości oraz projekcje przyszłości. Pozostając myślami w chwili obecnej można dużo skuteczniej wyciszyć emocje i skoncentrować się na ruchu. Stąd już blisko do ruchu biegowego, którego najlepiej doświadczać będąc wyciszonym i świadomym własnego ciała. Bycie tu i teraz jest kluczem nie tylko do metody Feldenkraisa. Jest kluczem do techniki biegu. Technika biegu poniekąd uczy dystansu do siebie oraz szacunku dla własnego ciała, które ma swój własny zegar zmian i to do niego powinno dostrajać się wszelkie oczekiwania, cele, ambicje i w końcu nasze zegarki.</p>
<p style="text-align: justify;">Technika to z greckiego sztuka, kunszt, umiejętność. Feldenkrais zauważa, że każda umiejętność ma swoje fazy rozwoju. Od naturalnej poprzez indywidualną do profesjonalnej. Zauważa również, że im bardziej podstawowa jest umiejętność tym później lub wcale nie osiąga ona maksymalnego potencjału fazy profesjonalnej.</p>
<p style="text-align: justify;">Poniżej zebrałem fragmenty kilku moich wypowiedzi na forum Bieganie.pl, gdzie poruszam zagadnienie rozwoju umiejętności:</p>
<p style="text-align: justify;"><em>W książce, (&#8230;) znaleźć można ciekawą kwestię dotyczącą faz rozwoju umiejętności człowieka, wykraczające poza umiejętność biegania i przez to pozwalające lepiej zrozumieć takie zagmatwane obecnie terminy jak na przykład &#8222;bieganie naturalne&#8221;.<br />
Wg Feldenkraisa istnieją trzy fazy. Pierwsza to faza naturalna, czyli wszelkie czynności służące do przeżycia, ale nie rozwijane świadomie w żadnym konkretnym, czy wymiernym kierunku poza czysto zwierzęce funkcje. Faza druga to indywidualność, czyli rozwój jakichś konkretnych umiejętności przez poszczególne osoby, który wykracza poza fazę naturalną. Tkanie, łowienie, bieganie itp. Faza trzecia to profesjonalizacja, czyli tworzenie się metody wykonywania danej umiejętności. Rodzi się ona z wyselekcjonowania cech wspólnych odmiennie wykonywanych czynności indywidualnych. Powstają wówczas cechy, zawody, specjalizacje itp. co pociąga za sobą bardzo istotną zmianę, a mianowicie wypieranie pierwszej i drugiej fazy rozwoju danej umiejętności.<br />
W tym miejscu można przeanalizować modne hasło powrotu do biegania bez butów, które ma nas zbliżać do naturalnie wykonywanej czynności. W powyższym świetle będzie to więc cofanie się w rozwoju umiejętności, co oczywiście nie jest intencją propagatorów biegania boso, ale nie jest też krokiem w kierunku fazy trzeciej. Pozostaje więc jako jedna z wielu indywidualnie wykonywanych czynności w stadium fazy drugiej. Podobnie rzecz ma się z myślą treningową, czy różnymi koncepcjami trenowania do tej samej konkurencji, które pozostają na etapie fazy drugiej. To są rzecz jasna teoretyczne rozważania, ale warto zastanowić się nad tym, że mamy wysoce wyspecjalizowane metody wykonywania czegoś i obowiązują one wszystkich, którzy podejmują się doskonalenia się w takiej umiejętności, a <strong>trenowanie biegania jest nadal bardzo dowolnie interpretowane, czyli czeka dopiero na proces specjalizacji.</strong><br />
Feldenkrais zauważa także ciekawą zależność, że im prostsza (powszechniejsza) umiejętność tym bardziej opóźniona jest w rozwoju (później dochodzi do trzeciej fazy rozwoju). Przytacza w tym miejscu przykłady rozwoju matematyki, filozofii albo tkania dywanów, które rozwinęły się do rangi profesji tysiące lat temu. Tymczasem zwykłe, podstawowe czynności jak chodzenie, czy choćby bieganie wchodzą dopiero w fazę trzecią. (&#8230;)<br />
Idąc tokiem rozumowania Feldenkraisa geny raczej nie wpływają na postęp w rozwoju umiejętności, a czarni z Afryki wschodniej są przykładem rozwoju indywidualnych umiejętności biegania, które mają szansę aplikacji od nich wielu cech wspólnych do przyszłej profesjonalizacji biegania, w której znajdą się też jednomyślnie opracowane zagadnienia fizjologiczne i treningowe.</em></p>
<p style="text-align: right;"><a href="https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?p=721157#p721157" target="_blank" rel="noopener"><em>Źródło</em></a></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Określenie, że coś jest naturalne oznacza, że pochodzi od natury, czyli jest czymś początkowym, na co nie oddziałujemy i czemu poddajemy się. Rozwój w kierunku jakiejś umiejętności, czyli celowe działanie, trening, nie prowadzi do czegoś naturalnie nam danego już wcześniej, co utraciliśmy lecz stanowi proces specjalizacji. Tak dzieje się z każdą umiejętnością. Również z bieganiem. Jedynym pozytywnym aspektem tego nieporozumienia z bieganiem naturalnym jest jego zgrabna nazwa. &#8222;Specjalistyczne bieganie&#8221; czy &#8222;profesjonalne bieganie&#8221; jest już zarezerwowane przez zawodowców i najmniej dotyczy pracy nad ruchem. Tak na marginesie to cały ten &#8222;ruch naturalny&#8221; nie zrodził się w głowach zawodowców tylko marketingowców, żeby łapać naiwnych amatorów na chwytne hasła powrotu do natury.</em></p>
<p style="text-align: right;"><a href="https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?p=792483#p792483" target="_blank" rel="noopener"><em>Źródło</em></a></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Biegacz amator robi swoje, czyli dobiega do mety i dostaje za to medal lecz jeśli celem jest skuteczna rywalizacja, to trzeba wyjść poza naturalną fazę umiejętności biegania i wkroczyć w przejściową fazę indywidualną, podczas której biegacz pracuje nad ruchem. Finalną fazą jest faza profesjonalizacji umiejętności biegania, czyli przede wszystkim przeprowadzenie procesu myślowego, który nazwałem frankensteinowską ideą doboru najkorzystniejszych cech biegu od różnych dawców. Piszę o tym <a href="https://parawruch.pl/blog/motoryka-czesc-3/#Frankenstein" target="_blank" rel="noopener"><strong>w artykule o motoryce</strong></a>.<br />
Dziś bieganie w żadnym wypadku nie wkroczyło w profesjonalną fazę rozwoju. Jesteśmy dopiero na jej wstępie. To, że ktoś jest profesjonalnym biegaczem nie oznacza, że profesjonalnie się porusza. Może co najwyżej mieć indywidualny styl i jeżeli ten styl w procesie selekcji zaczyna być skuteczny, to bierze się z niego najlepsze cechy tworząc wzór. Z czasem opracowuje się pod ten wzór trening funkcjonalny, (&#8230;). Dalej już nie potrzebujesz treningu funkcjonalnego i zaczynasz realizować klasyczny trening siły, szybkości i wytrzymałości biegowej.</em></p>
<p style="text-align: right;"><a href="https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?p=866200#p866200" target="_blank" rel="noopener"><em>Źródło</em></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?p=957480#p957480" target="_blank" rel="noopener"><strong>FORUM DYSKUSYJNE</strong></a></p>
<p>Artykuł <a href="https://parawruch.pl/blog/projekt-sub-9-28/">PROJEKT SUB 9 (28) &#8211; rozwój umiejętności</a> pochodzi z serwisu <a href="https://parawruch.pl">parawruch.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://parawruch.pl/blog/projekt-sub-9-28/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>PROJEKT SUB 9 (27) &#8211; trening wyizolowany</title>
		<link>https://parawruch.pl/blog/projekt-sub-9-27/</link>
					<comments>https://parawruch.pl/blog/projekt-sub-9-27/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[yacool]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Sep 2018 08:00:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[BLOG]]></category>
		<category><![CDATA[PROJEKT SUB 9]]></category>
		<category><![CDATA[Iten]]></category>
		<category><![CDATA[Kenia]]></category>
		<category><![CDATA[Nairobi]]></category>
		<category><![CDATA[Projekt sub 9]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://parawruch.pl/?p=6972</guid>

					<description><![CDATA[<p>&#160; Piątek, 24 sierpnia A już myślałem, że nic mnie nie zaskoczy, a tu kolejne ciekawe odczucia i spostrzeżenia. Dzięki ciekawym spotkaniom z innymi biegaczami można zdobyć duże dawki informacji jak należy, a jak&#46;&#46;&#46;</p>
<p>Artykuł <a href="https://parawruch.pl/blog/projekt-sub-9-27/">PROJEKT SUB 9 (27) &#8211; trening wyizolowany</a> pochodzi z serwisu <a href="https://parawruch.pl">parawruch.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Piątek, 24 sierpnia</strong></p>
<p style="text-align: justify;">A już myślałem, że nic mnie nie zaskoczy, a tu kolejne ciekawe odczucia i spostrzeżenia. Dzięki ciekawym <a href="https://parawruch.pl/blog/iii-warsztaty-z-techniki-biegu-podsumowanie/" target="_blank" rel="noopener"><strong>spotkaniom</strong></a> z innymi biegaczami można zdobyć duże dawki informacji jak należy, a jak nie należy się poruszać. Fajnie, że znów miałem okazję poznać ciekawe historie i poobserwować zmagania różnych poruszających się mas :). Tak teraz traktuję bieg, jako umiejętność, wręcz szczególną umiejętność poruszenia własnej masy w biegu. Ruch wszystko mówi o nas samych, jacy jesteśmy :). To ładnie układa się w komunikowanie bez wypowiadania słów. Obserwacja świadomych zawodników w trakcie biegu zastępuje jakiekolwiek słowa. Rozumiem teraz ile wart jest trening grupowy Afrykańczyków, którzy być może nieświadomie biegają w grupach i obserwują się nawzajem, kodują ruch, oddech, styl itp. w myśl powiedzenia &#8222;z kim się zadajesz takim się stajesz&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Odkrywając kolejne elementy układanki do idealnego ruchu, można by powiedzieć, że poszukiwania nigdy się nie skończą, bo idealny ruch nie zostanie zdefiniowany, ponieważ ruch to sztuka a sztuka to niekończąca się opowieść :).</p>
<p style="text-align: justify;">Robert</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wtorek, 28 sierpnia (35 tydzień)</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wczoraj zaliczyłem kolejny akcent na stadionie. Zamiast 15 zrobiłem 10&#215;1&#8217;/3&#8242; &#8211; było raczej normalnie, czyli w skali 0-10 było 5, a prędkości 3/km krok 1,8m-1,9m (<a href="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/09/Robert_wykres27.jpg" target="_blank" rel="noopener"><strong>załącznik</strong></a>), sprężyna taka sobie, czucie takie sobie. Jakoś nie nosiło, więc też nie bawiłem się ruchem, ale utrzymywałem poprawność i skupienie nad techniką. Pod koniec już się spinałem więc zmniejszyłem do 10 powtórzeń. Ubrałem kolce, żeby przyzwyczaić się no i było inaczej. Trudno powiedzieć, bo to inna praca niż w lesie, więc muszę się nauczyć w kolcach. Trudno w nich truchtać, więc od razu trzeba szybko biegać i tu każda minimalna zmiana w ustawieniu ciała i pantografu już odgrywa dużą rolę. Próbowałem na dłuższym kroku, potem krótszym, ale z większą kadencją. Zastanawiałem się jak Mo Farah może takie susy robić? Niesamowite. Ja zdychałem po 200m takich susów. No cóż, jeszcze wiele pracy i systematyczności. Wierzę w adaptację jak nigdy wcześniej.</p>
<p style="text-align: justify;">Robert</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Środa, 29 sierpnia</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Dzień po akcencie zjazd do 4pkt. w skali 0-10. Zastanawiałem się czy w ogóle wyjść na rozbieganie i zdecydowałem, że pójdę uporczywie męczyć układ nerwowy :). Pierwszy kilometr jak z betonu i po betonie. Świński trucht i cierpliwa delikatna praca nad stabilizacją miednicy i sztywnością sprężyny przerodziła się na drugim kilometrze w coraz lepsze czucie zmiękczenia struktur. Dalej już było tylko lepiej, oczywiście bez noszenia, bo nadal w świńskim truchcie 7-6/km ale z dobrym czuciem, a czasami wypierdzielało w górę, aż ciało się radowało. Wniosek taki, że uporczywe molestowanie ciała daje efekty. Ciało mimo zmęczenia materiału jednak adaptowało się do zadanego mu obciążenia i zaczęło współpracować :). Mimo, że najsłabszy trening w ostatnim tygodniu, to jestem zadowolony z posłuszeństwa i współpracy z własnym ciałem :).</p>
<p style="text-align: justify;">Robert</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czwartek, 30 sierpnia</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Na drugi dzień nic wielkiego nie oczekiwałem, a tu zaskoczenie. Już w pracy sikanie wchodziło jak chciałem. Po południu wskoczyłem na trampolinę na 1h. Poczułem swobodę, luz i miękkie nogi, a w przełaju i to wymagającym, fruwałem i bawiłem się techniką jak tylko chciałem. Tempo 4-5/km. Ten zwrot dyspozycyjności ciała jest zaskakujący i trudno w to uwierzyć jak organizm się w ciągu 12h zmienił, szok. Tyle jest jeszcze niewiadomych.</p>
<p style="text-align: justify;">Robert</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Zgadza się, ciągle nie możemy uchwycić prawidłowości. Myślę, że rolowanie po treningu i dieta są tu kluczem, ale jeszcze daleka droga, żeby to ogarnąć.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Piątek, 31 sierpnia</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Kontynuacja noszenia. Zabawiłem się w zmienny bieg &#8211; Fartlek 3x3km narastająco (<a href="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/09/Robert_wykres27-2.jpg" target="_blank" rel="noopener"><strong>załącznik</strong></a>). Na celu było utrzymanie sprężynowania i luzu. Kiedyś przy 3:30 zaczynała się już spina, teraz jest kompletny luz :), to cieszy. Było miękko na początku ładowania i sztywno na końcu ładowania. Czułem za każdym razem w podporze jak nabijam się na nogę wykroczną z delikatnym przywiedzeniem. To wszystko super funkcjonuje, gdy skieruję stopy lekko na zewnątrz, ale stawiam je w linii środka ciężkości. Wtedy wzmagam przywiedzenie własnym ciężarem. Nie wiem tylko jak ze stabilizacją miednicy, ale to sprawdzisz jak będziecie u nas 6-10 września.</p>
<p style="text-align: justify;">Robert</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Poniedziałek, 3 września (36 tydzień)</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Ciąg dalszy przebiega bez zakłóceń, czucie sprężyny utrzymuje się już 4 dzień, akcenty 7&#215;2&#8217;/6&#8242; (załączniki <a href="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/09/Robert_akcenty27.jpg" target="_blank" rel="noopener"><strong>1</strong></a>, <a href="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/09/Robert_wykres27-3.jpg" target="_blank" rel="noopener"><strong>2</strong></a>) przebiegły z dobrym kontrolowanym sprężynowaniem. O dziwo najlepsze czucie i moc były na ostatnim powtórzeniu, średnio 3:06/km, krok 1,8m, 176spm. Dzień później przełaj i dalej dobre noszenie i zabawa na stromych górkach :). O kolejnych <a href="https://parawruch.pl/blog/iv-warsztaty-z-techniki-biegu-dz-2-i-3/" target="_blank" rel="noopener"><strong>warsztatach</strong></a> czytałem z zazdrością, że mnie tam nie ma :(, ale sam też daje radę :).</p>
<p style="text-align: justify;">Robert</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Rozkręcasz się. Bardzo dobrze. Widzimy się niebawem w Zgorzelcu. Dowalimy do pieca podczas spotkania, więc oszczędzaj się.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Środa, 5 września</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nogi się kręcą :). Wczoraj 30&#215;30&#8243;/90&#8243; też fajnie poszło. Dzisiaj zrobię wolne przed jutrzejszym, naszym treningiem &#8211; cieszę się, że przyjeżdżacie :).</p>
<p style="text-align: justify;">Robert</p>
</blockquote>
<hr />
<blockquote>
<p style="text-align: justify;" id="eureka"><strong>Poniedziałek, 27 sierpnia</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Chyba mała eureka. Chyba ogarniam miednicę powoli.</p>
<p style="text-align: justify;">Skoor</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">No to jeszcze mi to opisz, a będę wiedział nowe rzeczy, bo to jest bardzo istotne w budowaniu warsztatu.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wtorek, 28 sierpnia</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nudziłem się w związku z bolącym achillesem. Rower to jest jednak nie ten klimat. Postanowiłem sobie pewnego dnia porobić przysiady na jednej nodze i to co zobaczyłem co robię z miednicą przy tym, to aż się za głowę złapałem. Biodro po stronie bez podparcia leci w dół jak głupie. Zacząłem więc kombinować jak tu ten przysiad zrobić, żeby biodro było wypoziomowane i generalnie udało się korygując ułożenie mięśniami brzucha. Później porobiłem jeszcze trucht w miejscu przed lustrem bawiąc się ruchem. Specjalnie gibałem miednicą, żeby później ją wyciszyć i szukałem różnic w odczuciach. Wyczaiłem taki patent z ułożeniem dłoni tak, że kciukiem dotykam dolnej krawędzi żeber, a małym krawędzi biodra (talerza miednicy. Można wtedy wyczuć, czy miednica jest sztywno, czy się giba. Po takich zabawach polazłem biegać.</p>
<p style="text-align: justify;">Olałem sprężynę całkowicie, głównie dlatego, żeby nie obciążać tego achillesa nieszczęsnego i szukałem tego odczucia przy stabilnej miednicy jakie miałem przed lustrem. Generalnie, gdy ułożyłem dłonie tak jak opisałem, potrafiłem napięciem brzucha uspokoić gibanie. Myślę, że sporo straciłem przy tym na długości kroku, ale to teraz nieważne. Chwilę pobawiłem się też w powrót do poprzedniego biegania i wtedy wyraźnie czułem gibanie. Jak do tej pory myślałem, że siadam na nodze podporowej tak teraz wydaje mi się, że to noga w wahadle tylnym pociąga miednicę do tyłu i w dół. Niby efekt wizualny ten sam, ale jeśli mam rację, to by wypadało chyba wyluzować i rozciągnąć czwórki.</p>
<p style="text-align: justify;">Co jakiś czas musiałem sobie pomagać dłońmi w stabilizacji, ale efekt dość dobrze się utrzymywał. Przy okazji wyszła jeszcze jedna fajna rzecz. Okazało się że najłatwiej jest stabilizować miednicę, gdy jednocześnie zrobię garbusa &#8211; takiego konkretnego i pochylę głowę, czyli wybiorę luzy w ciele. Pojawia się wtedy sprężynowanie, ale już z góry, nie z samych nóg. Teraz to &#8222;taknięcie&#8221; nie jest takie, że ja sobie potakuję, bo tak trzeba tylko ono wychodzi z przeciążenia. Coś jak odkształcanie pod wpływem ciążenia i ruchu jakiegoś elastycznego pręta, nie wiem jak Ci to opisać.</p>
<p style="text-align: justify;">Skoor</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Obrazowo opisujesz. Ciekawe doświadczenia i wprowadzę je do swojego warsztatu, żeby sprawdzić to na innych.</p>
<hr />
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: center;">TRENING WYIZOLOWANY</p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Klamka zapadła, decyzja podjęta, zobowiązanie zaciągnięte, jak już się powiedziało A, to teraz trzeba się zaprząc w tak zdefiniowany kierat, dążyć do Be, a nawet do Zet</em>. Te i podobne określenia można wymieniać dalej, barwniej i dosadniej, a wszystko służy budowaniu wizerunku osoby sumiennej i zdyscyplinowanej. Przez to godnej zaufania i cieszącej się szacunkiem w społeczeństwie. Taka jest nagroda, a jaka jest cena dążenia do takiej obywatelskiej doskonałości?</p>
<p style="text-align: justify;">O ćwiczeniach wyizolowanych, czyli angażujących fragment ciała lub poszczególne grupy mięśniowe, pisałem przy okazji prezentacji książki o <a href="https://parawruch.pl/blog/projekt-sub-9-21/#fascia" target="_blank" rel="noopener"><strong>powięzi w sporcie</strong></a>. Trening wyizolowany można więc zdefiniować jako zestaw ćwiczeń wyizolowanych, ale w tym momencie nie o taki trening chodzi.</p>
<p style="text-align: justify;">Pracując nad techniką biegu z amatorami i wyczynowcami dostrzec można stały i niezależny od sportowego zaawansowania mechanizm działania socjalizacji. Człowiek podlega jej od dziecka i proces ten wpływa na niego przez całe życie. Wspólny system wartości, postaw i zachowań jest w końcu tym, co spaja jednostki w charakterystyczne kulturowo grupy i większe twory składające się na cywilizację zachodnią. Pozostając w kręgach oddziaływania tej cywilizacji, Anglik, Polak, Czech czy Francuz będą dzielić postawę człowieka zachodu, polaryzując tym samym postawę człowieka wschodu lub ogólniej człowieka trzeciego świata. Tu właśnie pojawia się ten charakterystyczny i tak inny od naszego rys postawy człowieka z trzeciego świata, czyli tego Innego, który pomimo porozumiewania się w języku angielskim, zupełnie odbiega od wzorca zachodniego swoją postawą.</p>
<p><a href="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/09/Nairobi.jpg" target="_blank" rel="noopener"><img loading="lazy" decoding="async" class="wp-image-7016 size-thumbnail alignright" src="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/09/Nairobi-300x300.jpg" alt="" width="300" height="300" srcset="https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/09/Nairobi-300x300.jpg 300w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/09/Nairobi-160x160.jpg 160w, https://parawruch.pl/wp-content/uploads/2018/09/Nairobi-320x320.jpg 320w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Postawa ciała jest manifestacją wewnętrznych emocji, jest historią którą codzienne życie pisze. Najczęściej ryje pługiem po grzbiecie. Stres, zobowiązania i gonitwa z czasem by utrzymać standard życia, a niekiedy by po prostu przeżyć do pierwszego. To nie dzieje się bez wpływu na jakość naszego biegania. Popularne powiedzenie &#8211; <em>biegam, żeby się odstresować</em> &#8211; jest dosadnym podkreśleniem tego zjawiska. Spacerując po biznesowej dzielnicy Nairobi da się zauważyć innych, niż zazwyczaj widzianych na biegach europejskich, Kenijczyków. Opisując ich ruch można obrazowo i niepokojąco znajomo powiedzieć, że &#8211; <em>pracują, żeby się stresować</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Trening wyizolowany, albo trening w wyizolowaniu będzie w tym kontekście jawić się jako swoista odskocznia, azyl, chwila wytchnienia. Lecz ciało tak nie działa. Nie da się go zresetować na pożądane w ruchu biegowym parametry, a po treningu znowu wrócić do ustawień fabrycznych. To się nam tylko tak wydaje, że pracując nad techniką biegu raptem łapiemy luz i flow. Co najwyżej nieznacznie zbliżamy się do tych obcych i egzotycznych dla nas stanów. Czas przeznaczony na trening to zaledwie chwila przerwy od schematycznej spiny i systemowego stresu. Taka jest cena nierzadko bezrefleksyjnego dążenia do bycia człowiekiem sukcesu.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego praca nad technika biegu jest taka trudna? Dlatego, że swoboda ruchu, jego obszerność i płynność stoi w sprzeczności z naszymi normami kulturowymi i wzorcami zachowań. Czy wyjazd i zamieszkanie na stałe w Afryce jest sposobem na uwolnienie się od tych norm? Poniekąd tak, ale <a href="https://youtu.be/w9lTJNSvUNE?t=903" target="_blank" rel="noopener"><strong>wybuchy wściekłości</strong></a>, niemocy i poczucia beznadziei trafiają się nawet takim autsajderom jak bracia Robertson, którzy na stałe zamieszkali w Iten, a spinką potrafią zaimponować najbardziej rasowemu szczurowi z korporacji. Czy istnieje jakiś skuteczny trening, dzięki któremu można poprawić swój ruch? Tak. To trening uważności i obsesyjnego wręcz (nie lubię tego słowa, bo ma zły wydźwięk, ale niesie zarazem największy ładunek emocjonalny) obserwowania siebie samego w ciągu dnia. Tylko wtedy trening przestanie być wyizolowany od życia.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?p=953850#p953850" rel="noopener" target="_blank"><strong>FORUM DYSKUSYJNE</strong></a></p>
<p>Artykuł <a href="https://parawruch.pl/blog/projekt-sub-9-27/">PROJEKT SUB 9 (27) &#8211; trening wyizolowany</a> pochodzi z serwisu <a href="https://parawruch.pl">parawruch.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://parawruch.pl/blog/projekt-sub-9-27/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
