Dzień lenia

  • 100_1364
  • 100_1258

 

Poniedziałek, 2 listopada

>Dziś mieliśmy dzień lenia. Spałam do 8, potem poszłam pobiegać. Dzieciaki znowu mnie zaczepiały chcąc pieniędzy. Chwytały mnie za ręce i biegły ze mną, mocno podkręcając mi tempo. Pocieszyło mnie to, że po takiej przebieżce one też miały zadyszkę. Po południu poszliśmy sprawdzić inną bazę noclegową. Gdybyśmy mieli wrócić do Iten, to przy całej sympatii do obsługi Keellu wybierzemy chyba miejsce, gdzie da się spać także w nocy, nie tylko w dzień. Menedżer tamtego hotelu pokazał nam pokoje i resztę obiektu. Ceny rozsądne, taniej niż wyjściowe u Wilsona i także do negocjacji, co chłopak podkreślał kilkukrotnie. Najważniejsze, że nie urządzają tam dyskotek. Zastanawia nas jedynie skąd oni biorą materiały wykończeniowe. Ten hotel działa od 5 miesięcy, a wygląda jakby był intensywnie użytkowany przez minimum 30 lat…

Yacool opracował nowy patent na DJ’a. Zasłania dodatkowo okno kocami, a na głowy nakładamy poduszki, trochę to wygłusza choć nie eliminuje dudnienia basów. W planach mamy dwudniową wycieczkę z noclegiem w innym obozie biegowym. Może tam w końcu pośpimy i usłyszymy odgłosy dzikiej Afryki.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *