Pakistan – Feary Meadows

 

Po śniadaniu ruszyliśmy słynną, najwyżej położoną na świecie autostradą – Karakorum Highway. Mimo, że nazwana autostradą ma tylko po jednym pasie ruchu w każdą stronę. Ruch spory, widoki spektakularne. W dole płynęła rzeka Indus. Po drugiej stronie wąwozu Chińczycy budują swoją autostradę. Projekt ma zostać ukończony do 2027r. Powstanie także tama na rzece i elektrownia wodna. Wtedy miasto, w którym właśnie spaliśmy zostanie zalane. Mieszkańcy mają dostać rekompensatę niby dla nich korzystną. Podobno nie protestują.

Po kilku postojach na sesje foto dotarliśmy do miejsca, gdzie przesiedliśmy się na jeepy. Zaczęła się jazda bez trzymanki! W życiu nie jechałam taką drogą! Ruszyliśmy ostro pod górę szutrową drogą. Trafił nam się świetny kierowca. Jechał dość żwawo, ale bezpiecznie. Droga ta nazywana jest „drogą śmierci”. Wąska, wzdłuż stromych zboczy i przepaści. Do tego kilkukrotnie musieliśmy się minąć z innym jeepem jadącym z góry, krową lub stadem kóz. Jazda trwała około półtorej godziny. Poza okrzykami strachu (moimi), wzdychaliśmy także zachwycając się widokami. Przez moment wyłoniła się nam nawet Nanga Parbat.
Dojechaliśmy do końca drogi i dalej mieliśmy iść pieszo. Najpierw przez kolorowy wiszący most, później do obozowiska, gdzie przed dalszą trasą mieliśmy zaplanowany lunch. Zupka, domowe frytki, kawa, herbata i w drogę. Mniejsze plecaki nieśliśmy sami, większe zostały zapakowane na muły. Droga była szutrowa, co jakiś czas były budki, w których w sezonie można coś zjeść lub wypić. Teraz wszystko było pozamykane lub w trakcie remontów.

Do Feary Meadows doszliśmy w opadach śniegu i już po zachodzie słońca.
Jesteśmy zakwaterowani w drewnianych domkach, niestety bez ogrzewania. Można trochę nagrzać rozżarzonymi węglami w metalowym naczyniu, takie jaki w Kenii. Niestety dają niewiele ciepła, które szybko ucieka przez nieszczelną konstrukcję, a do tego mocno dymi i śmierdzi. Śmiejemy się, jesteśmy oczadzone dymem niczym kobiety z plemienia Simba.

Po kolacji mieliśmy niespodziankę. Chmury się rozwiały i w świetle księżyca ukazał się nam szczyt Nanga Parbat. Robi piorunujące wrażenie i to w nocy. Czekamy z niecierpliwością na poranny widok.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.