RPA – Pretoria | Panorama Route

Afryka to nie kraj! I nic lepiej tego nie obrazuje niż moja obecna podróż. Kolejnego dnia po przylocie do RPA zwiedziliśmy jedną ze stolic tego kraju (a ma trzy!) – Pretorię. Przejechaliśmy ulicami dość zapuszczonej dziś dawnej dzielnicy biznesowej. Zobaczyliśmy olbrzymi pomnik Nelsona Mandeli na tle Budynków Unii (siedziby prezydenta i rządu), stary dom dawnego burskiego prezydenta Paula Krugera z czasów wojen anglo-burskich. Zwiedziliśmy też olbrzymi pomnik Vortrekkerów, jeden z najważniejszych zabytków dla Afrykanerów. I ruszyliśmy na północ. Pod wieczór dojechaliśmy do pięknie położonego hotelu w Graskop. Pojechaliśmy na steki do dobrze już mi znanej knajpy w centrum miasteczka, dawniej ogarniętego gorączką złota. Szkoda, że nie ma filmów odpowiadających o tych czasach. Bo klimat i historie tego miejsca są niczym te na amerykańskim Dzikim Zachodzie.
Dzisiejszy dzień i podróż przez Panorama Route zachwycił każdego z nas! Mimo, że widziałam te widoki już któryś raz, także nie mogłam oderwać wzroku od krajobrazów jak z pocztówki. Kanion rzeki Blyde, trzeci największy na świecie i pierwszy najbardziej zielony. Słynna formacja „Three Rondaveles”, czyli trzy wysokie, okrągłe góry przypominające okrągłe zuluskie chaty.
Formacje skalne – Burke’s Luck Potholes, wyżłobione przez wodę w skale okrągłe otwory. Ironicznie nazwane „szczęśliwymi dziurami Burka”, choć on poświęcił całe życie na szukaniu złota i go nie znalazł. Po jego śmierci inny poszukiwacz w pobliżu trafił na złoto…
God’s Window – okno Boga, otwarta przestrzeń, gdzie przy dobrej widoczności, zwłaszcza nocą, można dostrzec światła oddanego o 200km w linii prostej Maputo, stolicy Mozambiku.
Zjechaliśmy też windą na dno wąwozu Graskop i pospacerowaliśmy wzdłuż bujnej roślinności lasu deszczowego.
Na koniec dnia dotarliśmy do naszego campu w buszu. Jutro czeka nas kolejne safari.











