Powtórka z hiszpańskiego, Sagunto

  • IMG_20190309_115131_HDR
  • IMG_20190309_114910_HDR
  • IMG_20190309_120023_HDR
  • IMG_20190309_121445_HDR
  • IMG_20190309_121630_HDR
  • IMG_20190309_123913_HDR
  • IMG_20190309_123925_HDR
  • IMG_20190309_131620_HDR
  • IMG_20190309_153659_HDR
  • IMG_20190309_144543_HDR
  • IMG_20190309_144543_HDR
  • IMG_20190309_165652_HDR
  • IMG_20190309_165632_HDR
  • IMG_20190309_165806_HDR
  • IMG_20190309_144534_HDR
  • IMG_20190309_153812_HDR
  • IMG_20190309_162624_HDR
  • IMG_20190309_163239
  • IMG_20190309_163922_HDR
  • IMG_20190309_195912
  • IMG_20190309_190059_HDR
  • IMG_20190309_162624_HDR
  • IMG_20190309_155852_HDR
  • IMG_20190309_155730_HDR
  • IMG_20190309_162323_HDR
  • IMG_20190309_155917_HDR

 

Rano przylecieliśmy do Castellon de la Plana. Mimo zamówionego wcześniej auta z wypożyczalni, spędziliśmy ponad godzinę w kolejce po jego odbiór. Pech chciał, że dosłownie każda z osób przed nami miała jakiś problem z wynajęciem samochodu i dogadaniem warunków umowy. Na szczęście nam poszło sprawnie. Pan siedzący za ladą nieźle się zestresował i spocił. On chyba też był w szoku, że tyle mu się dziś trudnych przypadków trafiło.

W końcu odebraliśmy kluczyki do pachnącej nowością Skody Fabia. Upchaliśmy plecaki w bagażniku, zapakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy. Kierunek – na plażę. Pogoda była super. Ciepło, choć nie gorąco, słonecznie. Leniwy klimat. Podjechaliśmy do miejscowości Oropesa. Wielkie apartamentowce zajmowały całą linię brzegową. W sezonie muszą tu przyjeżdżać dzikie tłumy. O tej porze roku, większość knajp jest pozamykana. Wszędzie pusto i spokojnie. Przeszliśmy się kawałek promenadą i popędzani głodem zaczęliśmy szukać miejsca, gdzie można by coś zjeść. Usiedliśmy w lokalnej knajpce. Gdy podszedł kelner poprosiliśmy o menu. Okazało się, że ani on, ani druga obsługująca dziewczyna zupełnie nic nie rozumieją po angielsku (mimo młodego wieku). Ja kiedyś uczyłam się hiszpańskiego, ale po niemal 20 latach przerwy mało co pamiętam. Z pomocą chciała nam przyjść siedząca obok pani, ale ta z kolei mówiła tylko po francusku. W końcu doszliśmy do tego, że kuchnia jest nieczynna i możemy się jedynie czegoś napić. Młody wziął colę, chłopaki cappuccino, ja chciałam herbatę. Kelner nie wiedział o co proszę więc machnęłam ręką i zamówiłam pierwszą w życiu kawę, cappuccino 😉 Była pyszna!

Po drodze znaleźliśmy jakiś lokalny większy market, kupiliśmy trochę owoców i po jakiejś bułce. Zjedliśmy w aucie i ruszyliśmy dalej. Minęliśmy miasto Castellon de la Plana i pojechaliśmy prosto do Sagunto, gdzie spędzamy dwie pierwsze noce. Próbując dojechać do naszej kwatery władowaliśmy się w bardzo wąskie i strome uliczki. Dobrze, że to yacool kierował, bo ja w życiu bym się z nich nie wycofała. Momentami odległość od ściany i innego auta wynosiła dosłownie kilka milimetrów. W końcu postanowiliśmy zostawić auto na placu niżej, a naszego mieszkania poszukać na piechotę. Chłopak z którym korespondowałam wcześniej rezerwując lokum też nie mówił po angielsku. Ja do niego pisałam po angielsku, a on mi odpowiadał po hiszpańsku. Pokazując nam mieszkanie, gdy się dziś poznaliśmy w realu powiedziałam mu, że ja poza „me llamo Agata” (jestem Agata) niewiele więcej potrafię powiedzieć. Zdziwił się i oprowadził nas przez mieszkanie wyjaśniając po hiszpańsku  co i jak. Czas chyba wrócić do hiszpańskiego…

Sagunto jest bardzo urokliwe, stare, z ruinami wielkiej twierdzy i teatru rzymskiego. Poszliśmy je pozwiedzać. Wdrapaliśmy się na górę, skąd rozciągał się widok na całą okolicę. Głód zaczął nas męczyć coraz bardziej więc wróciliśmy do wioski i usiedliśmy w pierwszej tawernie. Cieszyliśmy się, że zaraz zjemy pyszny lokalny obiad. Niestety okazało się, że o tej godzinie możemy jedynie napić się, bo kuchnia jest już nieczynna. Zeszliśmy niżej, do centrum miasteczka, ale i tu wszystkie knajpy były zamknięte! A była dopiero 17. Skończyło się obiadem w Mc Donalds i zakupami na kolację w Lidlu. Wszyscy zgodnie uważamy to za porażkę kulinarną dzisiejszego dnia. Mamy nadzieję, że jutro uda nam się już zjeść normalnie.

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *