Jezioro czy morze?

  • IMG_20180426_101832_HDR
  • IMG_20180426_102809_HDR
  • IMG_20180426_104906_HDR
  • IMG_20180426_114756_HDR
  • IMG_20180426_115626_HDR
  • IMG_20180426_115636_HDR
  • IMG_20180426_120204_HDR
  • IMG_20180426_120421_HDR
  • IMG_20180426_120328_HDR
  • IMG_20180426_122422_HDR
  • IMG_20180426_122120_HDR
  • IMG_20180426_123536_HDR
  • IMG_20180426_143419_HDR
  • IMG_20180426_143732_HDR
  • IMG_20180426_143845_HDR
  • IMG_20180426_144210_HDR
  • IMG_20180426_162147_HDR
  • IMG_20180426_161353_HDR
  • IMG_20180426_181201_HDR
  • IMG_20180426_162005_HDR
  • IMG_20180426_183613_HDR
  • IMG_20180426_194851_HDR
  • IMG_20180426_194928_HDR
  • IMG_20180426_120316_HDR
  • IMG_20180426_132316_HDR

 

Na dziś zaplanowałam wyjazd na południe wyspy, nad Jezioro Korisson. Umówiliśmy się, że wstaniemy wcześniej, tak by o 9 wyjechać. Dzięki temu mieliśmy poślizg tylko półgodzinny. Z Agios Gordios prowadziła tam całkiem niezła droga, choć jak zawsze pełna ostrych podjazdow, zjazdow i zakrętów. Po około 30 minutach byliśmy na miejscu. O Jeziorze Korisson czytałam, że jest obszarem objętym programem Natura 2000. Podobno jest to siedlisko wielu gatunków ptaków, żyją tam żółwie, a w czasie migracji można zobaczyć flamingi. Niestety jedyne co udało mi się dostrzec to była mewa i jakiś wróbel. Niemniej jednak miejsce warte odwiedzenia.

Dojechaliśmy tam od strony wioski Chalikouna. Jezioro porośnięte było trawami i sitowiem, od morza oddzielało je pasmo wydm. Yacool był ciekawy czy woda jest w nim słodka, ale nie za bardzo było jak to sprawdzić. W tym miejscu nad morzem była bardzo ładna, szeroka i długa, piaszczysta plaża. Do tego całkiem pusta. Pospacerowaliśmy sobie jej brzegiem brodząc w wodzie i zbierając muszelki. Potem z Jankiem pojechaliśmy szutrową drogą wśród wydm do miejsca, gdzie morze wąskim kanałem łączyło się z jeziorem. Stał tam domek i ambona i kładka, która umożliwiała  dalszą, pieszą wędrówkę wzdłuż jeziora.

W południe wróciliśmy do naszej miejscowości. Po drodze mijaliśmy ruiny XIII wiecznej twierdzy w Gardiki. W Agios Gordios poszliśmy na lunch do odkrytej wczoraj knajpki, zamówiliśmy pity wegetariańskie i gyros, lody na deser. Potem plaża i pływanie. Martyna na wczorajszym spacerze brzegiem morza odkryła wrak statku. Poszliśmy go zobaczyć z dzieciakami. Znajdował się na prawo od głównej plaży, za skałkami. Okazało się, że woda w tym miejscu jest dużo cieplejsza, plaża bardziej intymna, przytulna. Yacool robił swój półtoragodzinny morderczy trening pływacki, a my oddaliśmy się nadmorskiej rekreacji. Dopiero około 19 dzieciaki miały dość wody, głód pomógł nam zmobilizować je do zejścia z plaży. W międzyczasie nad plażę nadciągnęła mgła, a może to woda z morza tak parowała. Widok był niecodzienny.

Wróciliśmy pod wieczór do naszego domku na arbuza i zimne piwo, a potem poszłam jeszcze z chłopakami coś zjeść. Janek zajadał hamburgera, a my grecką pizzę z oliwkami, fetą, pomidorami i papryką. Niby nie byliśmy tak bardzo głodni z yacoolem, ale pochłonęliśmy pizzę bez mrugnięcia okiem. Była pyszna. Wracając do domku zdążyliśmy na zachód słońca, który dziś obejrzeliśmy z naszego tarasu.

Jutro będziemy łapać ostatnie promienie greckiego słońca, po południu przejazd do stolicy wyspy i wylot do Poznania. Ciekawe jak przyjmie nas Sudan. On też jest teraz na swoich wakacjach.

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *