Speedwork na Kamariny

  • 100_0910
  • 100_0912
  • 100_0913
  • 100_0915
  • 100_0916
  • 100_0917
  • 100_0921
  • 100_0922
  • 100_0924
  • 100_0925
  • 100_0926
  • 100_0930
  • 100_0933
  • 100_0934
  • 11226192_10206434564375418_7542199886500738145_o
  • 12017556_10206434569215539_7764558897137222051_o
  • 12030376_10206434559775303_6580101607402431804_o
  • 12034398_10206434577655750_1332461931668664105_o
  • 12045709_10206434562015359_6698275941851937234_o
  • 12052438_10206434558575273_5637008802513229305_o
  • 12182733_10206434573615649_7754531289584510664_o

 

Czwartek, 22 października 2015

Wilson ma tu prawdziwą tanc budę. Wczoraj znowu była dyskoteka i głośna muza do rana. Aż trzęsły się ściany. Do tego przelotne ulewy, a rano przyjemna bryza i słońce. Wstaliśmy przed 7 i potruchtaliśmy w kierunku stadionu Kamariny, na którym tutejsi biegacze trenują swoją szybkość.

Po dotarciu zrobiliśmy dwa okrążenia. Stadion był jeszcze pusty. Trenowali pojedynczy Kenijczycy. Ich dirty track jest świetny do biegania, miękki, nie to co tartan. Wróciliśmy na śniadanie do hotelu i szybko się zbieraliśmy znowu na stadion, bo umówiliśmy się z Wilsonem, że będziemy nagrywać jego trening do późniejszej analizy. Byliśmy spóźnieni, bo pani w restauracji obsługiwała nas z wrodzoną powolnością. Pod hotelem zatrzymaliśmy przejeżdżającego motocyklistę. Zgodził się nas podwieźć. To była moja pierwszą przejażdżka motorem, trzymałam się go kurczowo. Jechał wyjątkowo ostrożnie jak na tutejsze standardy. Po drodze minęliśmy biegnącego z butami w rękach biegacza. Yacool zdążył krzyknąć, że chłopak ma fajna sprężynkę. Okazało się, że to nasz Geoffrey Ronoh, znajomy z biegów w Czechach! Cały czas jest w treningowym teamie Kipsanga. Na miejscu wyściskaliśmy się, szczęśliwi ze spotkania. Kipsang przyjechał z ekipą swoim pickupem, spóźniony dobre pół godziny. Mówi, że chodzi spać około 1 w nocy i 5-6 godzin snu mu zupełnie wystarcza.

Chłopcy porozgrzewali się poza stadionem, a potem zaczęli właściwy trening. Dziś robili 600 m w tempie ok 1:35-1:39, na 2 minutowych przerwach, 15 serii, na koniec kilka 100 metrowych przebieżek. W sumie 9 km. My w tym czasie nagrywaliśmy ich i przyglądaliśmy się wielu innym, którzy też tam biegali. Yacool z całego tego tłumu wyłowił raptem jednego ze świetnym ruchem. Reszta po prostu szybko biegała. Po treningu umówiliśmy się na tuning butów ze spotkanym wczoraj Rubenem, ma wpaść do nas popołudniu. Potem zapakowaliśmy się razem z chłopakami na pakę ich auta. Trochę nas wytrzęsło po drodze. Yacool potwierdził sobie, że ze swoimi 63 kg jest wyjątkowym grubasem. Żeby zrzucić kilka deko ogolił nogi…

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *