Szukając sprężynki

  • 15391266_10209636530822578_1848020082794388087_o
  • 15418504_10209636526382467_4631129553763745949_o
  • 15418517_10209636507421993_6852844942867862786_o
  • 15493771_10209636531102585_7687687887757156770_o

 

Dziś będzie krótko, bo w końcu mieliśmy luźniejszy dzień. Rano pogoda się popsuła, mocno wiało i przelotnie padał deszcz. Na 9 poszliśmy na Kamariny, byliśmy tam umówieni z chłopakami. Marcin rano przysłał sms-a, że jego nie będzie, bo razem z Levim i Errolem od świtu biegali po leśnych pagórkach i zrobili w sumie 19 km. Tajwańczyk już wczoraj zapowiadał, że się nie pojawi. Przerosły go nasze ćwiczenia koordynacyjne. Aczkolwiek na wczorajszym treningu wymachów nogami na czucie bezwładności radził sobie najlepiej ze wszystkich. Okazało się, że trenował taekwondo i ma czarny pas. Wczoraj wieczorem dostał więc kolejną ksywę “kunk fu panda”.

Na Kamariny był dziś Meshack z kumplem Juliusem i Teksas men – Levi. Dla młodego Amerykanina były to pierwsze zajęcia tego typu z nami. Szybko łapał, ale ma mocno spiętą górę i bardzo odchyla się do tyłu. Po szkole średniej spędził dwa lata w wojsku. Pokazywał nam w jaki sposób w amerykańskiej armii je się posiłki, jak łyżka z jedzeniem musi iść po odpowiedniej trajektorii do ust. Wszystko odbywa się na pełnym napięciu ciała. Yacool dziś ćwiczeniami uświadamiał mu stopień jego napięcia. Levi w dziwny sposób, sztucznie podnosi do góry przedramiona w czasie biegu. Śmialiśmy się, że wygląda jak chomik z tymi przykrótkimi rączkami. Powiedział nam, że to jego trener tak mu kazał biegać, bo nie podobało mu się jak wcześniej nisko trzymał ręce. Levi marzy o uzyskaniu minimum w maratonie na kolejne Igrzyska. Ma dopiero 19 lat, docelowo marzy o biegach ultra. To nie nasza bajka, ale chłopak jest ciekawy i chłonie nowe rzeczy. Będzie tu do kwietnia, a potem powiedział, że chce przyjechać do Polski na Orlen Maraton. Zaprosiliśmy go też do nas, by mógł pobiegać z naszą poznańską ekipą. Bardzo mu się ten pomysł spodobał. W ramach treningu zrobiliśmy standardowe podstawy, które Meshack i Julius już znali. Dla Leviego wszystko było nowe. Yacool postanowił obudzić w nim dziś sprężynkę i momentami udawało mu się to. Na koniec dwa okrążenia wokół stadionu. Na ostatnim Levi wziął od yacoola rower i jechał przy Meshacku, by poczuć jego szybki bieg.

Gdy skończyliśmy trening na stadion przyszła Helah Kiprop z mężem Davidem. Przepraszał, że się spóźnili, ale mieli od wczoraj jakichś niezapowiedzianych gości. Prosił byśmy mu powiedzieli co robimy, na czym polegają nasze treningi. To on jest trenerem Heli. Szykują się na półmaraton RAK w Dubaju w lutym i potem na maraton kwietniowy w Londynie. Chwilę pogadaliśmy i umówiliśmy się na inny dzień.

Poszliśmy z chłopakami do hotelu na śniadanie. Potem Meshack przez półtorej godziny mnie masował. Yacool zrobił z nim przed lustrem trening ekscentryczny i pulsing. Młody zasnął. Jak się w końcu obudził pojechałam z nim do banku wymienić pieniądze. Pocałowałam klamkę, bo wszyscy zapomnieliśmy, że dziś jest Jamhuri Day, 53 rocznica odzyskania przez Kenię niepodległości i wszystkie instytucje są zamknięte. Wróciłam więc motorkiem do hotelu. Nie miałam już żadnej kasy, by zapłacić, więc pożyczyłam od kelnerki z restauracji. Obiad też zjedliśmy na krechę. Fajnie tu mamy.

P.S. Na fb widziałam zdjęcia z imprezy Wilsona. On mówił nam o rodzinnym spotkaniu, a tymczasem była to wielka impreza na 400-500 osób. Prowadził ją ten sam wodzirej co imprezę po Maratonie w Ziwa. Było tam wielu znanych sportowców, m.in. Geoffrey Mutai, Wesley Korir, Stanley Biwott czy Geoffrey Ronoh. Odbywała się w dole Wielkiego Rowu, około 40 km od Iten. Była zorganizowana z okazji ukończenia przez Kipsanga studiów, ale też pewnie po części stanowiła początek jego kampanii wyborczej. W sierpniu odbywać się tu będą wybory do parlamentu, w których Wilson będzie startował. Ciekawe czy znajdzie jeszcze czas na bieganie…

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *