Trening z Niebieskim Keniolem

  • IMG_20190109_201025
  • IMG_20190109_105312
  • IMG_20190109_201216
  • IMG_20190109_201529
  • IMG_20190109_201612
  • IMG_20190109_201651
  • IMG_20190109_125657
  • IMG_20190109_201739
  • IMG_20190109_201807

 

09.01

Byliśmy dziś umówieni z Lumbazim, Lumbazią i ich coachem na trening techniczny na boisku w Iten. Przed 10 yacool poszedł wypożyczyć rower, a ja spacerem poszłam do centrum.

Gdy dotarłam na miejsce byli już Meshack, Daniel i Suzi, która po pierwszym treningu dostała ksywkę Lumbazia ze względu na sprężynę jaką w sobie rozbudziła. Po kilkunastu minutach dotarli też Niebieski Keniol i jego coach.

Yacool zaczął trening od torowania powięzi. Lumbazi zaczął powoli łapać ruch. Aż dziwne, że ma to w biegu, a w staniu trudno mu uzyskać taką geometrię. Potem porobili trochę nożyc. Meshack na prośbę yacoola przyniósł dwa długie kije. Dziś po kolei wszyscy z nimi biegali w celu poprawy pracy góry i zatrzymania nadmiernego bujania ramionami. Yacool pokazał im też ćwiczenia na coś co nazywa zewnętrzną koordynacją. Mają one uświadomić wzmocnienie jakie można robić w biegu łokciem, by zwiększyć wyjście w górę. Wszystkie te zabawy najlepiej i najszybciej łapała Lumbazia. Na koniec yacool wziął rower i zrobił dłuższą pętle z podopiecznymi coacha. Wrócił zadowolony z postępów.

Po treningu zaprosiliśmy wszystkich do knajpy na herbatę i chapati. To taki rytuał. Przy okazji ekipa obejrzała na aparacie nagrania z dziś. Ponieważ to był już ich drugi trening nie przedłużaliśmy spotkania. Umówiliśmy się na późniejszy kontakt.

Yacool pojechał oddać rower do wypożyczalni. Rozliczamy się 1 KES za 1 minutę. Przy czym przy wypożyczeniu roweru trzeba wpłacić 100 KES tzw depozytu. Z depozytem niewiele poza nazwą ma wspólnego, bo opłata ta nie jest w żaden sposób rozliczana, jest bezzwrotna.

Ja wróciłam do domu spacerem. Dzieciaki, które akurat miały w szkole przerwę i szły do domu na lunch podbiegały do mnie, by dotknąć mojej białej dłoni. Tutaj nowy rok szkolny zaczyna się z początkiem roku kalendarzowego. Dzieci mieszkające w odleglejszych wioskach przywożą do szkół żółte autobusy. Po drodze wstąpiłam jeszcze do Piusa kupić doładowanie do telefonu, by móc korzystać z internetu. Był zajęty rozsypywaniem cukru do półkilogramowych torebek. U nas w domu też się już kończy kilogram, który kupiłam niespełna tydzień temu. Cukier to tutaj towar pierwszej potrzeby.

Na ulicy (jest tylko jedna główna droga asfaltowa prowadząca przez całą wieś) i na ścieżkach w Iten jest coraz więcej białych biegaczy. Niedługo dołączy też nasza ekipa.

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *