Malta i Gozo dzień 5

  • 17629660_10210679993188485_3141040223336896717_n
  • 17799261_10210679995388540_5407564664786851823_n
  • 17800011_10210679994948529_7962175790036824007_n
  • 17800286_10210679994228511_2991110329155953410_n
  • 17861520_10210679994508518_7655655520468901515_n
  • 17861600_10210679992908478_6386040124667573785_n
  • 17861789_10210679993708498_5207450238223756469_n
  • 17862360_10210679996788575_1145394812791905491_n
  • 17862371_10210679995668547_3705576597751444630_n
  • 17862595_10210679993388490_5177896989633776790_n
  • 17883523_10210679996388565_2042569643561965899_n
  • 17883843_10210679996108558_2696415228214674372_n

 

Ostatni dzień naszych szybkich wakacji. Czas najwyższy wyjeżdżać, bo skończył się gaz w butli w naszym gazowym piecyku, którym się dogrzewaliśmy. Od razu zrobiło się chłodniej w mieszkaniu. Do tego od rana wiatr świszczał i targał naszymi tarasowymi palmami. Bałam się czy prom odpłynie z Gozo na Maltę. Zjedliśmy śniadanie, spakowaliśmy plecaki i w drogę. Nie byłabym sobą, gdybym nie przemyciła jeszcze kilku atrakcji w drodze na prom.

Najpierw zajechaliśmy do bazyliki cudów Ta’ Pinu. Miały tu miejsce objawienia Maryjne. Akurat zaczynała się msza. Wnętrze bazyliki było zbudowane z jasnego, żółtego piaskowca, z małą ilością malowideł. Bardzo mi się spodobało. Za przykładem innych modlących się tu osób, zamoczyłam palce w wodzie święconej i każdemu z nas zrobiłam znak krzyża na czole. Nie zaszkodzi…

Po chwili zadumy pojechaliśmy zobaczyć starożytne ruiny świątyni Ggantija. Nie łatwo było tam trafić, ale w końcu się udało. Zwiedziliśmy muzeum z wykopanymi eksponatami, naczyniami, figurkami, biżuterią. Niesamowite, że mają one ok 4000 lat, 1000 lat więcej niż piramidy egipskie! Na zewnątrz były kamienne resztki świątyni. Niektóre z głazów miały wyryte daty i imiona. Zdziwiłam się widząc datę 1856. Myślałam, że to żart. Ale niekoniecznie, bo pierwsze wycieczki brytyjskich turystów były tu organizowane już w połowie XVII wieku. Niedaleko wykopalisk był stary młyn, w którym aktualnie urządzone jest muzeum prezentujące jak żyli kiedyś Maltańczycy.

Pogoda nas dziś nie rozpieszczała. Wiatr urywał głowę. Zaczynało robić się późno. Odpuściliśmy więc spacer plażą i ruszyliśmy prosto do portu. Prom tradycyjnie​ już na nas czekał. Mocno dziś nim bujało. Z portu na Malcie droga na lotnisko zajęła nam godzinę. Nie da się tu rozpędzić, wiąże się to też z pomyleniem drogi. Dziś też kilka razy musieliśmy nawracać, mimo GPS w komórce. Spóźniliśmy się godzinę z oddaniem auta do wypożyczalni. Pan machnął ręką. Nie starczyło nam już dziś czasu na spacer uliczkami zabytkowej stolicy Malty, Valletty. Zostawiamy to na kolejny raz.

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *