Klify, piaszczysta plaża i szczęśliwe dzieci

  • IMG_20180423_120355_HDR
  • IMG_20180423_122540_HDR
  • IMG_20180423_124506_HDR
  • IMG_20180423_124755_HDR
  • IMG_20180423_140253_HDR
  • IMG_20180423_140532_HDR
  • IMG_20180423_140552_HDR
  • IMG_20180423_141037_HDR
  • IMG_20180423_141358_HDR
  • IMG_20180423_211944
  • IMG_20180423_143239_HDR
  • IMG_20180423_143422_HDR
  • IMG_20180423_143614_HDR
  • IMG_20180423_152550_HDR
  • IMG_20180423_151014_HDR
  • IMG_20180423_165334_HDR
  • IMG_20180423_182326_HDR
  • IMG_20180423_185834_HDR
  • IMG_20180423_142751_HDR
  • IMG_20180423_130233_HDR

 

Po śniadaniu pojechaliśmy na przylądek Cape Drastis. Są to bardzo wysokie klify, podmywane przez wodę, tworzą ciekawe formacje. Potem na chwilę zatrzymaliśmy się przy punkcie widokowym, z którego wczoraj oglądaliśmy zachód słońca. Dziś było tu cicho. Knajpa nieczynna. Chwilę pogapiliśmy się w dal i ruszyliśmy dalej. Drogi są tu kiepsko oznaczone, a gps pokazuje czasem drogi, których nie ma i odwrotnie – nie pokazuje dróg, które są. Kierowaliśmy się na południe wyspy, jadąc wzdłuż jej zachodniego brzegu. Dotarliśmy do urokliwej wioski, Port Timori, z wąskimi uliczkami, gdzie drogą się kończyła. Pomiędzy domami doszliśmy na polanę na wzgórzu. Stały tam ławki, kolejne miejsce do podziwiania zachodów słońca. W dole widać było następne miejscowości i zatoki.

Ku uciesze dzieciaków dotarliśmy do miasteczka Agios Georgios. Była tu szeroka i długa plaża i to piaszczysta! Chłopacy nie potrzebowali niczego więcej do szczęścia. Zajęli się sobą, a my mieliśmy święty spokój. Siedzieli nad brzegiem morza niemal do 19. Słońce nadal mocno grzało. Poszliśmy do jedynej otwartej w zasięgu wzroku knajpki na piwo, kawę i lody. Dołączył do nas kolejny przyjacielski psiak.

Zadowoleni i lekko spieczeni słońcem zapakowaliśmy się do auta i serpentynami, wśród zielonych wzgórz wyspy ruszyliśmy w  kierunku miejsca naszego dzisiejszego noclegu, Paleokastritsa. Droga, którą jechaliśmy w pewnym momencie się urwała, asfalt był zarwany i musieliśmy zawrócić. Wszędzie otaczały nas gaje oliwne. Widoki na leżące w dole zatoki wywoływały ochy i achy. W końcu dotarliśmy do naszej wioski. W porcie zapytaliśmy o drogę. Akurat trafiłam na właścicielkę naszego domku, która w tawernie w porcie razem z rodziną świętowała imieniny syna. Zadzwoniła po swojego zięcia, który przyjechał i pokazał nam drogę. Nasza gospodyni wypiła za dużo wina i wolała nie wsiadać za kółko.

Mamy znowu piętrowy, wolnostojący domek, dobrze wyposażony, z dużym tarasem. Niestety oddalony o około 2km od morza i bez widoku na wodę. W ogrodzie lata mnóstwo świetlików. Na kolację sami sobie dziś przyrządziliśmy sałatkę grecką.

 

You may also like...

3 komentarze

  1. Skoor napisał(a):

    Heh… Nie ma to jak wakacje przed sezonem. Zabierzcie Yacoolowi internet bo zaczyna na maile odpowiadać. Nie wypocznie! 😉

    • ruda napisał(a):

      I tak dzielnie wytrzymuje odstawkę 😉 robi treningi pływackie, dziś dowalił 75′, a woda super ciepła jeszcze nie jest. Potem go mocno telepało i siedział w długiej bluzie, spodniach i czapce…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *