II warsztaty z techniki biegu dz.1

 

Wczoraj rozpoczęliśmy kolejny biegowy weekend. Na nasze warsztaty z techniki biegu przyjechało trzech uczestników, w tym Seba i Amadi, z którymi yacool pracuje już od jakiegoś czasu oraz Daniel. Daniel czytał Jacka wpisy na blogu i próbował też samodzielnie wykonywać różne ćwiczenia techniczne, które ten zadawał w swoich artykułach.

Ostatnio przypadkiem spotkaliśmy się z moim dawnym nauczycielem jogi, Bartkiem Furmaniakiem. Spacerował akurat po Lasku Marcelińskim, w którym odbywały się zawody na 5k. Ponieważ od lat praktykuje i uczy jogi, właściwej postawy ciała i oddechu był w szoku widząc niemal pół tysiąca biegaczy harczących ciężko i koślawiących ruch już w trakcie rozgrzewki przed startem. Mimo że sam nigdy nie biegał, to co go zaniepokoiło i co od razu wskazał jako błąd ruchowy, to zbyt duże napięcie w górze, przechyły miednicy i praca uderzeniowa widoczne niemal u wszystkich biegaczy. Spośród tego tłumu wyłapał dosłownie 2-3 osoby, których sposób biegu nie był chaotyczny i udarowy.
Zaproponowaliśmy Bartkowi, by wpadł na nasze najbliższe warsztaty i porozmawiał z nami o oddechu, jodze oraz pokazał nam kilka assan, które mogą być dla nas szczególnie przydatne.

Bartek przyjechał do nas ze swoją dziewczyną Moniką. Zanim dotarli pozostali uczestnicy obozu zaczęliśmy rozmawiać. Tak jak yacool jest pasjonatem biegania i żyje tym, tak Bartek żyje jogą. Monika mówi wręcz o Bartku, że on jest jogą. I coś w tym jest.
Przyjechali chłopacy i pierwsze co zrobiliśmy, to był spacer nad jezioro i kąpiel, by choć trochę się ochłodzić. Potem lekki obiad i cały czas rozmowy o jedzeniu, życiu, o tym wszystkim co nas interesuje.
Zanim przeszliśmy do ćwiczeń, yacool pokazał jeszcze Bartkowi „niebieskiego Keniola” jako wzór sprężystości. Bartek był pod wrażeniem jego ruchu. Stwierdził, że chłopak ma mega spokój i przestrzeń w ciele, której nie zakłóca stawianie kolejnych biegowych kroków.

Naszą sesję jogi rozpoczęliśmy od pracy z oddechem. Najpierw wczuwaliśmy się w to czy oddychamy odcinkiem piersiowym czy przeponą. Później wykonywaliśmy ćwiczenia na pogłębienie oddechu. Bartek szczegółowo omawiał i pokazywał nam kolejne assany. Pilnował byśmy je poprawnie wykonywali. Praca pod jego okiem, to zupełnie co innego niż samodzielne ćwiczenia w domu. Przepracowaliśmy mięśnie nóg, mięśnie pośladkowe i pleców, otwieraliśmy biodra i pracowaliśmy nad miednicą. Nie spieszyliśmy się. Cała sesja trwała blisko trzech godzin. Na koniec Bartek zrobił nam relaksację. Podczas niej rozluźnialiśmy oddechem wszystkie partie naszych ciał. Miałam takie uczucie jakby ktoś wlał beton w moje ciało. Było bardzo ciężkie, nie mogłam otworzyć oczu, ani ruszyć ręką czy nogą. To był fantastyczny czas.
Jak już wszyscy doszli do siebie w pokoju panowała aura totalnego spokoju i wyciszenia. Udzieliła się ona nawet Sudanowi. Na twarzach błogi uśmiech i relaks. Porozmawialiśmy jeszcze trochę i przed północą Bartek z Moniką wyjechali. Niestety musieli wracać do Poznania, gdyby nie to podejrzewam, że przegadalibyśmy całą noc.

Myślę, że spotkanie z Bartkiem dało nam wszystkim wiele do myślenia. To co Bartek niejednokrotnie powtarzał podczas wykonywania przez nas assan, to to, by nie gwałcić swojego ciała. By być świadomym podczas ćwiczeń i nie forsować ciała, czekać aż struktury się wydłużą i wtedy pozwolą nam uzyskać większy zakres. Wszystko wymaga czasu i cierpliwości. Nie da się ćwiczyć, biegać z problemami w głowie. W głowie ma być spokój. Skupiasz się na oddechu i z jego rytmem wykonujesz kolejne assany. By było piękne ciało musi być czysty umysł.

Bartek publikuje krótkie sesje jogi na swoim fb INNA YOGA pod hasłem kwadrans z jogą. Przykładowe sesje:

kwadrans z jogą

kwadrans z jogą

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.