PROJEKT KAUKAZ

 

Karol i jego biegowe czelendże.

Projekt Kaukaz, to w zasadzie projekt spontan. Taka nazwa najbardziej tutaj pasuje. Po czerwcowym maratonie w Rio w 2018 roku, do którego Karol był bardzo dobrze przygotowany, przyszedł czas na biegowe wariacje. 3 maratony dzień po dniu, w trzech krajach. Karol wspomniał o tym podczas naszego spotkania po Rio. Taki był plan na tamte wakacje. Miało być czysto rekreacyjnie, żadnego ciśnienia.

Trening do maratonu ma to do siebie, że oddaje jeszcze długo po maratonie. Można wtedy planować starty na krótszych dystansach, zmieniając trening na bardziej szybkościowy. Wytrzymałość w nogach pozostaje z treningu maratońskiego. Wszystko wtedy gra i jeśli tylko będzie czas na regenerację, to życiówki padają z automatu. Zwłaszcza u amatora z krótkim doświadczeniem biegowym lub takiego który dotąd nie trenował na wysokich obrotach, nie jest naruszony kontuzjami, jest na krzywej wznoszącej.

Jednak trening maratoński nie przygotowuje do takich pomysłów jak trzy maratony, dzień po dniu w upalnych warunkach. Naciskałem więc, że mają to być wybiegania ze zwiedzaniem i podziwianiem okolicy, mnóstwem selfi i bardziej byciem na fejsie niż rywalizowaniem na trasie. Takie były zalecenia taktyczne.

Gdy po wszystkim wszedłem na komunikat końcowy, żeby sprawdzić, czy mój zawodnik ukończył czelendż i żyje po nim, okazało się, że żyje, ale nim i to na maksa. Nie sądzę, żeby Karol był gotowy wygrać całą imprezę robiąc rozbiegania. Nie jest jeszcze na takim poziomie. To była wygrana z rozpędu po przygotowaniach do Rio. Ciekawe jak zamiast tego poleciałby w trupa połówkę, albo dychę…

 

Możesz również polubić…

4 komentarze

  1. Keri pisze:

    Szkoda, że nie zajrzałem tu wcześniej. Twoje podejrzenie, że Karol nie biegał tych maratonów delikatnie są słuszne. Dość powiedzieć, że pierwszego dnia w Azerbejdżanie, pomimo upału (w szczycie temperatura przekraczała 30C) próbował nabiegać życiówkę. Wiem to z pierwszej ręki, bo też jestem na tych fotkach 😉

  2. yacool pisze:

    Lepiej późno niż wcale.
    Próbuję Karola odwodzić od tych dziwacznych pomysłów na bieganie maratonów dzień po dniu. W tym roku wymyślił sobie 8 takich maratonów w sierpniu w Afryce. Szkoda, bo robi dobrą robotę treningową. Poleciał ostatnio połówkę poniżej 1:30. Mógłby ze spokojem na jesieni powalczyć o 3:15 w sensownym maratonie.

  3. Keri pisze:

    Mam niewielką pociechę dla Ciebie. Nie 8 a 7 (South Africa – Lesotho – Swaziland – Zambia – Zimbabwe – Botswana – Namibia). Też się tam wybierałem, ale ponieważ dynamika niektórych zjawisk w moim życiu przyspieszyła, więc musiałem odpuścić.
    Po sobie wiem, że duża ilość takich imprez strasznie „zamula”. Owszem buduje bazę wydolnościową (gdy się to biega z głową), ale później sporo pracy trzeba włożyć, by przyspieszyć. W sensie, nauczyć się dobrze biegać na wyższych prędkościach.

    • yacool pisze:

      No tak, tak. W zasadzie nie ma co komentować. To nie moje klimaty. To znaczy klimaty afrykańskie jak najbardziej, ale z takimi czelandżami mi nie po drodze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.