Wolni jak Tanzańczycy

  • 23622430_10212532152811318_130762708156432404_n
  • 23659280_10212532155451384_7045734198606690323_n
  • 23659348_10212532155091375_214624164814664022_n
  • 23659404_10212532156411408_5972001641212182590_n
  • 23722363_10212532153411333_4647702348284921691_n
  • 23722569_10212532155771392_6581919724796945448_n
  • 23795839_10212532153691340_6458569933946932392_n

 

Wczoraj po zawodach do naszej bazy w Boma Ngonbe wróciliśmy późnym popołudniem. Poszliśmy od razu zobaczyć jak się czują biegacze. Jackson wyglądał lepiej, wrócił ze szpitala, gdzie dali mu jakieś tabletki przeciwbólowe. Nadal bardzo bolała go głowa. Zrobiliśmy mu kompres z mokrego ręcznika i kazaliśmy leżeć. Resztę zaprosiliśmy na wspólną kolację. Wszyscy zgodnie poprosili o herbatę z mlekiem i ugali z mięsem. Zanim kucharka zaczęła przygotowywać posiłek kazała za niego z góry zapłacić, 5.000 tanzańskich szylingów za herbatę i 20.000 za kolację, razem ok 12,5 USD za 10 osób. Pierwszą porcję jedzenia na cztery osoby dostaliśmy po godzinie. Podziwialiśmy cierpliwość Kenijczyków, którzy jak się okazało od rana nic nie jedli… Większość z nich wygrała coś w biegach, ale nagrody mieli odebrać dopiero jutro, w poniedziałek. Resztę zamówionego i opłaconego z góry jedzenia dostaliśmy po kolejnych 3h, po wielokrotnych interwencjach. Faktycznie Tanzańczycy są bardzo powolni… Ale jedzenie było pyszne. Dołączył też do nas Jackson.

Do naszego hotelu wróciliśmy dość późno. Musieliśmy jeszcze załatwić sobie dodatkowy nocleg u naszej ulubionej pani.

Rano żegnaliśmy się z nią z myślą, że już tu nie wrócimy. Nie ucieszyła się na nasz widok. Najchętniej chyba by nam odmówiła. Ale byliśmy z Nelsonem. Jej postawa jest dla nas jedną wielką zagadką.

Dziś jest poniedziałek i rano tuk tukami przyjechaliśmy z biegaczami na lotnisko, by ci mogli odebrać nagrody pieniężne. Zgadnijcie ile osób może pomieścić ten mały trójkołowiec – 6! Obstawiamy, że z przodu mogłaby usiąść jeszcze jedna osoba. Biegacze czekają na czeki. Potem jedziemy do Arushy do banku zrealizować je. Następnie na granicę, stamtąd do Nairobi i do Iten. Czeka nas znowu ponad 20h podróży. Samolotem byłoby około 1,5h. W Iten wrócimy do treningów i spokojniejszego rytmu dnia. Meshack powiedział, że wczorajszy bieg był prowadzony na miejsca, nie na czas. Tak z reguły biegają Kenijczycy. Yacool ustala już z nim plan działania na przyszły sezon. Będziemy ponownie starać się o wizę dla niego.

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *