VI warsztaty z techniki biegu dz. 2 i 3

  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • avatar
  • IMG_20181020_185308
  • IMG_20181021_120240
  • 23

Sobota
Na drugi trening chłopacy poszli już bez nas, dziewczyn. Poranne podbiegi, a w zasadzie zabawy na podbiegu dały nam trochę w kość. Wolałyśmy odpuścić drugi trening, by w niedzielę móc jeszcze razem pobiegać. Jacek najpierw wziął chłopaków do lasu na rozruszanie, a potem wyskoczyli na asfalt. Chciał zobaczyć jak będą wyglądać w biegu po gładkiej powierzchni szosy. Nie obyło się bez momentów irytacji. Praca nad ruchem nie należy do łatwych, zwłaszcza gdy okazuje się, że to co umysł pojmuje ciało nie chce wykonać.

Yacool miał zastrzeżenia do Roberta z Sub9, że cały czas jego bieg jest za miękki. Robert stwierdził, że jest zmęczony, że nie może uzyskać tego czego Jacek od niego chciał nawet przy 3:45/km. Zatrzymali się na moment resetu. Gdy po chwili ruszyli, Robert wskoczył na 3:20/km w zupełnie innej aurze – spokojniejszej i bardziej wyciszonej góry, sprężystych nogach, szerokich ich prowadzeniu. Pojawił się banan na twarzy

Marcin rozpędził się do 2:50/km i w końcu zrozumiał jaki był cel dwudniowego wcześniejszego nastrajania się do biegu. Zaskoczył po co były te wszystkie ćwiczenia, w marszu, truchcie, damskie sikanie itp. Kolejny, który zakończył trening z bananem na twarzy. Śmialiśmy się, że dzięki temu doświadczeniu pozbył się wrażenia, że przyjechał na obóz geriatryczny. Roberta z Gdańska czeka dalsza praca nad przywiedzeniem kolan, bo jego nogi mają tendencję do wyginania się w pałąk, gdy przestaje się na tym koncentrować.

Biały Keniol pracował nad zwiększeniem kadencji i rozluźnieniem na dużych prędkościach. Chłopaki wrócili do domu podnieceni i z uśmiechami na twarzach 🙂 Yacool ponagrywał sporo materiału do analiz gimbalem, sprzęt świetnie się spisuje! Jest wygodny w użyciu i przede wszystkim od razu stabilizuje obraz. Dzięki temu po każdym treningu podłączamy go do tv i od razu oglądamy filmy z biegów.

Wieczorem przyjechała do nas Gaja, terapeutka Integracji Strukturalnej. Tym razem pracowaliśmy z osiami w nogach – relacją staw skokowy – kolano – biodro i osią centralną: relacja głowa – kość krzyżowa. Rozluźnialiśmy lędźwiowy odcinek kręgosłupa, ćwiczyliśmy w parach i w pojedynkę skupiając się na wyczuciu własnego ciała w przestrzeni. Gaja pokazała nam popularne wśród tancerzy ćwiczenia na rozruszanie stawu biodrowego, wprowadzimy je do naszych porannych rozgrzewek. Okazało się, że chłopak Gai, który także był dziś u nas od dawna marzy o wyjeździe do Afryki. Kto wie, może uda im się dołączyć do naszej najbliższej wyprawy.

 

Niedziela
Rano mimo zmęczenia wszyscy grzecznie wstali. Na matach przez dobrą godzinę zrobiliśmy jogowy rozruch, ćwiczenia oddechowe i te, które Bartek poleca w swoich nagraniach. My z yacoolem od sierpniowego spotkania z Bartkiem wprowadziliśmy jogę do codziennej praktyki. Robimy krótszą wersję przed porannymi treningami i dłuższą sesję wieczorem przed snem. Jest duża różnica, gdy wychodzi się na bieganie po takich ćwiczeniach, a także wyraźnie mniejsza sztywność w ciele, gdy się rano wstaje.

Ranek dziś był mroźny, ubrani w czapki i rękawiczki poszliśmy w las. Po kilkunastu minutach wszystkim zrobiło się ciepło, zaczęliśmy się rozbierać i obwiązywać yacoola naszymi ciuchami. Biegaliśmy w nożycach do boku, do tyłu, szukając sztywnej sprężyny na miękkim leśnym podłożu. Yacool chwalił Magdę, bo bardzo ładnie załapała nożyce. To było jej pierwsze bieganie na śródstopiu. Dostała silny impuls do dalszych samodzielnych treningów.

Na koniec zaczęliśmy zabawę z kadencją. Wchodziliśmy w szybką kadencję na wolnym truchcie i poprzez wychylenie do przodu przechodziliśmy do szybszego biegu. Fajnie pobudza i można z tego zrobić zabawę biegową. Bawimy się takim bieganiem z yacoolem od 2-3 tygodni. Początkowo trudno było uzyskać mi taką szybką kadencję nawet przy wolnym truchcie niemal w miejscu, teraz jest to już coraz łatwiejsze. Wychodzi nam taka siłownia Kipchoge, tyle że w biegu.

Marcin jest przedstawicielem młodego pokolenia, które jak przyznał większość wiedzy czerpie z youtube. Sugerował, że powinniśmy więcej nagrywać ćwiczeń na tym kanale, bo brakuje takich video w necie. Jednak sam potem stwierdził, że trudno jest pokazać to, co yacool zadaje nam na treningach. Pokazać oczywiście można i robimy to chociażby na filmach podsumowujących warsztaty, ale problem jest z samodzielnym wyczuciem ruchu. Dużo łatwiej, gdy ktoś z boku, kto wie już o co chodzi może dać ci bezzwłoczny feedback – szerzej, luźniej, sztywniej etc.

Po śniadaniu obejrzeliśmy poranne nagrania, yacool wręczył certyfikaty ukończenia warsztatów nowym kursantom, po czym ekipa spakowała się i każdy ruszył w swoją stronę.

 

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Robert2 pisze:

    Banan Roberta i Marcina bezcenny 🙂

  2. Robert1 pisze:

    Banan jest i w sercu, postęp idzie do przodu i trzeba się cieszyć, bo takie impulsy działają na całe ciało pozytywnie, jest siła i motywacja na dalsze dni pracy nad ruchem, ale najważniejsze jest potwierdzenie, że podążam w dobrym kierunku a stosowane środki są skuteczne 🙂 „banan” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.