RPA – Góra Stołowa

Table Mountain, czyli Góra Stołowa, symbol Kapsztadu. Niemalże wyłania się z oceanu i wznosi na wysokość 1067 m n.p.m. Z reguły, w naszych miesiącach zimowych czyli tutejszym latem, kolejka do kolejki ustawia się już przed 8 rano i ciągnie wzdłuż zbocza. Teraz w lipcu, gdy panuje tu zima jest zdecydowanie mniej turystów. Podjechaliśmy pod dolną stacje kolejki i z marszu weszliśmy do wagonika. Podróż na Górę zajmuje kilka minut. W Kapsztadzie od rana było pochmurnie. Ale wraz z nabieraniem wysokości zostawiliśmy chmury poniżej nas. Widoki ze szczytu były bajeczne. Chmury tworzyły pierzynę, z której wystawały fragmenty szczytów Przylądka Dobrej Nadziei. Przebijał się też czubek Lion’s Head. Znam widoki z góry więc objaśniałam grupie, po której stronie co mamy. Było mistyczne. Obeszliśmy całą płaską powierzchnię Table Mountain, w sumie wyszło nam 6km spaceru. Mieliśmy dużo czasu, nic nas tego dnia nie goniło więc czerpaliśmy radość z bycia tam.
Resztę dnia spędziliśmy na spacerach po mieście – zajrzeliśmy do Katedry i do dawnych Ogrodów Kompanii Wschodnioindyjskiej. Dziś jest tam mały fragment z grządkami i warzywami. Dawniej ogrody zaopatrywały w warzywa statki holenderskie płynące do Indii.
Wieczorem poszliśmy na kolację do Gold Restaurant. Była gra na bębnach, występy i pyszne jedzenie.
Kapsztad ma swój klimat. Turystyczna dzielnica Waterfront pełna jest restauracji, sklepów, galerii. Wzdłuż oceanu ciągnie się wielokilometrowa promenada, gdzie ludzie biegają, spacerują. To dzielnice bogate, z ekskluzywnymi apartamentowcami i domami. Wartym odwiedzenia przy okazji wizyty w Kapsztadzie jest Disrict 6 i muzeum ukazujące jego historię. To dzielnica, która kiedyś była zamieszkana przez ludzi o nie białym kolorze skóry. W czasach apartheidu (1966 r) postanowiono, że to atrakcyjny teren miasta i powinien być zamieszkały przez białych. W ciągu 12 lat wysiedlono ok 60.000 ludzi, a całą dzielnicę zrównano z ziemią. Ludzi przeniesiono (dano im domy, ale nie było żadnej infrastruktury, ulic, szkół, szpitali etc.) na obszar Mitchels Plain, który dziś stanowi ogromne slumsy i jest najniebezpieczniejszym miejscem w całym RPA.
Teren District 6 nigdy nie został jednak na nowo zbudowany i zasiedlony.
Dziś teoretycznie trwa proces odzyskiwania ziem, ale jest to bardzo trudne, udowodnienie kwestii dawnej własności, wielu ludzi już nie żyje, a ich dzieci często mieszkają w innych miastach RPA lub za granicą.
Lubię Kapsztad, ale też zawsze wracam stamtąd z cięższym sercem.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.

HTML Snippets Powered By : XYZScripts.com