Kolumbia – Bogota

 

Ponoć jaki Nowy Rok taki cały rok. Kończyłam 2023 w Barcelonie i pierwszego stycznia spędziłam w podróży powrotnej do domu. A dziś obudziłam się w Bogocie 🥰
Mózg trochę wariuje od zmiany czasu, tu jest -6h w stosunku do Polski i pobudkę zafundował mi już o 4 rano, po 3h snu i dobie w podróży. Ekscytacja nowym miejscem też robi swoje 😉

W hotelu, przy śniadaniu dosiadło się do mnie kilku starszych turystów ze Stanów. Też planują podróż po Kolumbii, zaczynając od Bogoty. Bardzo otwarci i przyjaźni. Porozmawialiśmy o podróżach, sporcie, dzieciach i wnukach, wojnie na Ukrainie. Pamiętam z lekcji angielskiego jeszcze z podstawówki, gdy ćwiczyliśmy rozmówki i przedstawienie siebie nawzajem. Śmiesznie, bo dokładnie tak Barbara, pierwsza z osób, która się do mnie przysiadła przedstawiała mnie swojemu mężowi i przyjacielowi, którzy po chwili dołączyli.

Dziś w planach mieliśmy spacer po Bogocie. Miasto jest olbrzymie, zamieszkuje je ok 8 mln ludzi. Przez gliniaste podłoże otaczających je wzgórz, miasto rozbudowało się na rozległej płaszczyźnie. Poza kilkoma wysokimi budynkami (najwyższy zarazem najwyższy w całej Kolumbii ma 82 piętra) resztę stanowi niska zabudowa. Biorąc pod uwagę ludność miasto zajmuje olbrzymi obszar. Przewodnik powiedział, że jej rozpiętość to ok 34km.

Nasz hotel znajduje się w samym sercu zabytkowej dzielnicy Candelaria. Przeszliśmy wąskimi ulicami, oglądając postkolonialne budynki, często zdobione graffiti. Zaszliśmy na dawny targ, gdzie skosztowaliśmy lokalnych owoców. Prawie żadnego z nich wcześniej nie znałam. W Kolumbii jest tyle gatunków owoców, że codziennie można jeść inny i ledwo starczy nam dni w roku, by poznać wszystkie.
Później minęliśmy budynki uniwersyteckie i poszliśmy pod górę do stacji kolejki na Wzgórze Montserrat. W jedną stronę wjechaliśmy „teleferico”, czyli kolejką torową przypominającą naszą na Gubałówce. W dół zjechaliśmy kolejką linową. Obie poprowadzone niemal pionowo w górę/ dół.

Bogota jest jedną z najwyżej położonych stolic na świecie. Leży na poziomie ponad 2500 m npm. Stacja dolnej kolejki znajdowała się na ok 2700 m npm, a wzgórze z kościołem na 3170 m npm. Można odczuć wysokość. Pospacerowaliśmy po wzgórzu. Do kwitnących krzewów podlatywały kolibry. Fotka na punkcie widokowym z panoramą Bogoty. Było trochę pochmurno, ale to tu częste. Na jednym ze straganów pierwszy raz w życiu miałam okazję spróbować herbaty z liśćmi koki. Bardzo dobra, w smaku podobna do zielonej herbaty, do tego była z cytryną i miodem. Faktycznie poczułam się po niej trochę ożywiona.

Po zjechaniu z Montserrat wróciliśmy do starego centrum miasta. Spacer po głównym placu Bogoty – Placu Bolivar z pomnikiem Simona Bolivar, katedrą, budynkiem sądu, w tle Pałacem Prezydenckim. Weszliśmy do restauracji na lunch. Spróbowałam lokalnej zupy ajiaco – gęsta z ziemniakami, kawałkami kurczaka, gotowaną kukurydzą. Do tego podali ryż, kapary i awokado. Pyszna zupa, a nie jestem fanką zup.

Zwiedziliśmy też fantastyczne Muzeum Złota, z tysiącem eksponatów. Rzadko zaglądam do muzeów, ale eksponaty tu zgromadzone robiły mega wrażenie. Niesamowita finezja wykonania, figurki, biżuteria pochodzące sprzed tysięcy lat. Chętnie spędziłabym tu więcej czasu, by móc im się dokładniej przyjrzeć. Mnie nawet bardziej niż to, jak je w tamtych czasach byli w stanie wykonać (niektóre wyroby zawierały wręcz mikroskopijne elementy, przy jednym z nich było szkło powiększające, by móc je dostrzec!) interesowało to co przedstawiały i co inspirowało ich twórców… Na jednym z pięter była też na podłodze olbrzymia, bardzo dokładna mapa Kolumbii.

Na koniec szybka wizyta w Muzeum Botero. Obrazy i rzeźby tego artysty są tak charakterystyczne, że z pewnością zapamiętam to nazwisko 😉

Czasem trafia się w takie miejsce, w którym po prostu czujemy się dobrze. Dla mnie takim miastem stała się dziś niespodziewanie Bogota, mimo że zobaczyłam zaledwie jej fragment. Nikt tu na ciebie nie zwraca uwagi, nikt nie jest nachalny, ludzie żyją swoimi sprawami. Bardzo mi się tu podobało, mimo że nie lubię dużych miast, czułam się tu bardzo swobodnie, jakbym była tu nie pierwszy raz. Trudno mi to wytłumaczyć, ale zdecydowanie poczułam „to coś”.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.