Sebastian Nowicki: Chciałbym zaznaczyć swoją obecność w biegowym świecie

 

Autor: Szymon Brzozowski, redakcja biegowe.pl

Dzisiaj rozmawiamy z Sebastianem Nowickim, Młodzieżowym Mistrzem Polski z 2016 roku na dystansie 10 000 m (30:26). Na swoim koncie ma też tytuł Wicemistrza Polski na 5000 m (14:18) z roku 2015. Aktualnie 26-letni zawodnik reprezentujący Obornicki Klub Lekkoatletyczny przygotowuje się do sezonu 2020.

Współpracujesz z Jackiem Ksiąszkiewiczem, który ma pozytywnego hopla na punkcie techniki. Jak trafiłeś pod jego skrzydła?

Trafiliśmy na siebie przypadkiem. Był to chyba rok 2015. Yacool znał mnie jako biegacza z cyklu City Trail. Obserwował mnie, bo jak wspomniał, miałem najdłuższy krok w czołówce biegowej. Ja wiedziałem tylko, że Jacek zajmuje się biomechaniką. Po krótkiej rozmowie zainspirował mnie swoją filozofią na temat techniki biegu, nowatorskim podejściem do trenowania i aspiracjami do bicia rekordów świata.

Czy są duże różnice w twoim obecnym treningu, porównując to z jednostkami, kilometrażem wykonywanymi do czasu wystąpienia kontuzji?

Tak, zdecydowanie. Koncepcja, nad którą pracujemy, czyli koncentracja na optymalizacji ruchu biegowego, to w dużej mierze praca nad układem nerwowym. Wymaga to diametralnej zmiany w podejściu do treningu i odejścia od klasycznej szkoły treningowej. To rodzi rzecz jasna wiele pytań i wątpliwości. Bywa, że nie wiemy, jaka będzie reakcja ciała na dany bodziec. Staramy się to obserwować. Wyciągamy wnioski i tworzymy mikrocykl treningowy dopasowany do moich możliwości regeneracyjnych. Zmusza nas to do zmniejszenia kilometrażu czy tworzenia nowych pojęć treningowych. To niesamowite, co ludzkie ciało potrafi zrobić w trakcie biegu, ale wymaga to ścisłej współpracy, natychmiastowej informacji zwrotnej, zaufania i dużej koncentracji. Otwarta głowa, pozbycie się lęku przed eksperymentowaniem i uczenie się czucia własnego ciała. Tak w skrócie można by opisać te różnice w obecnym treningu.

Jaki procent twojego treningu poświęcasz na jego dodatkowe formy (siłownia, core, stabilizacja)?

To co inni od dłuższego czasu uznają za konieczne, czyli core, stabilizacja itd. ja uznaję jako dodatek. Skupienie na technice biegu to priorytet. Wszelka siłownia i praca z ciężarami nie przekładają się na dynamiczną stabilizację w moim biegu. U mnie to po prostu nie działa, dlatego szukamy skutecznych metod stabilizacji, pracując nad mobilnością i skoordynowaniem tkankowym. Stabilizacja podczas biegu to kluczowe zagadnienie techniki. Poświęcamy temu najwięcej czasu, ponieważ ciągle obserwujemy echa minionej kontuzji w postaci kompensacji i pamięci mięśniowej. Nie jest łatwo uwolnić się od tego bagażu z przeszłości.

 

Czytaj więcej…

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *