Kirgistan – Wieża Burana
Przed wyjazdem z Biszkeku zajrzałyśmy jeszcze na Osh Bazar. Jest to olbrzymie targowisko, nie tylko dla turystów, ale przede wszystkim dla lokalsów. Można tu znaleźć przysłowiowe mydło i powidło. Ubrania, buty, owoce i warzywa, sprzedawane na kilogramy herbaty, przyprawy, słodycze. Jednym słowem wszystko. Jak typowe kobiety wpadłyśmy między stragany i zaczęłyśmy buszować. Żadna nie wyszła stamtąd z pustymi rękami 😉
Potem w olbrzymich korkach przebijaliśmy się przez stolicę. Zajechaliśmy do miejscowości Issyk Ata, gdzie znajdują się baseny z gorącymi źródłami. Były dwa baseny, jeden tylko dla kobiet, drugi koedukacyjny. Były proste toalety i przebieralnie. Przed wejściem sklepik ze strojami kąpielowymi i dmuchanym kołami do pływania. Wymoczyłyśmy się w wodach termalnych z pięknymi widokami na zbocza gór. Potem ruszyliśmy w dalszą drogę. Stop na lunch w domu miejscowej rodziny. Domowe jedzenie, surówki i wołowina z ziemniakami. Do tego patery z ciastkami i słodyczami. I obowiązkowo herbata podawana w małych czarkach.
Kolejny stop przy stanowisku archeologicznym z wieżą Burana i pozostałościami po dawnym mieście Balasagun. Poza wieżą, która była odbudowana i zabezpieczona przed niszczeniem w czasie ZSRR nic więcej nie zostało po mieście Balasagun, leżącym na trasie jedwabnego szlaku. Powodów upatruje się kilku, trzęsienie ziemi, dżuma (przenoszą je pchły żerujące na świstakach), nowe morskie szlaki do Indii i zanikanie handlowych tras lądowych. Mnie osobiście bardziej niż wieża interesowały kamienne posągi, balbale. Niektóre wyrzeźbione w granicie, o różnych rysach i wizerunkach. Były też olbrzymie kamienne koła i kilka kolumn. Elementy te zostały tu zwiezione z różnych miejsc z okolic jeziora Issyk Kul. Balbale były stawiane jako nagrobki. Wierzenia głosiły, że głaz ucieleśniał duszę zmarłego lub reprezentował pokonanego przez niego wroga, który miał mu służyć w życiu pozagrobowym.
Na nocleg zjechaliśmy do Chon Kemin. Gospodyni, szefowa dużego guesthousu już na nas czekała z pyszną kolacją. Młoda dziewczyna jak tylko widziała, że ktoś dopija herbatę pojawiała się jak duch i dolewała do pełna. Wyrobię tu miesięczną porcję wypitej herbaty 😉
Wieczór zakończyliśmy grą w karty. Było wesoło, będziemy kontynuować 🙂













