Targ w Iten

  • IMG_20190119_090638
  • IMG_20190119_164616
  • IMG_20190119_104039
  • IMG_20190119_104621
  • IMG_20190119_135740
  • IMG_20190119_143511
  • IMG_20190119_143928
  • IMG_20190119_131708
  • IMG_20190119_164810

 

19.01

Po porannej medytacji yacool przeprowadził trening techniczny na naszym podwórku. Porobiliśmy trochę przywiedzeń i wkrętek na rozruszanie bioder. Potem w truchcie szukaliśmy ruchu. Po godzinie takiej  zabawy yacool  wypuścił ekipę na ich treningi. Każdy jest tu samodzielny i realizuje treningi według własnych założeń. Antek od rana zrobił 15 km rozbiegania po dirty roads. Robert i Michał z grupy EdiTeam Zgorzelec pobiegli z Meshackiem i Danielem do lasu. Wykręcili tam 18 km po pagórkach. Ania poszła z Jankiem na wolne pobieganie w kierunku stadionu Lorny. Michał, zwany już teraz Makgajwerem wyszedł pobiegać po południu. Pobiegł na stadion i tam zrobił diagonalsy.

W czasie naszych ćwiczeń zleciały się dzieciaki. Są niesamowicie giętkie i sprawne. Robiły mostki ze stania, stawały na rękach i bardzo chciały zwrócić na siebie naszą uwagę.

Wczesnym popołudniem część osób poszła do centrum, gdzie dziś główną atrakcją było targowisko. Wśród wielu straganów z ubraniami, butami, owocami i wieloma innymi drobiazgami szukali pamiątek. Ja z Anią i Jankiem poszliśmy na spacer do Kerio View. Młody miał ochotę na pizzę, my z Anią wypiłyśmy po zimnym piwie. Do naszego stolika podszedł właściciel obiektu. Chwilę porozmawialiśmy o tym miejscu i naszym pobycie w Iten. Bartek z Moniką też tam byli. Szukają fajnych pejzaży do swojego filmu z pobytu tu. Kerio View ma bez wątpienia przepiękne widoki. Z tego miejsca można też podziwiać paralotniarzy.

Piwo wyzwoliło w nas mega głód. Szybkim krokiem wróciliśmy do domu. Razem z Anią ugotowałyśmy na lunch makaron, do tego pasta na ostro z awokado i surówką z pomidorów i papryki. Wszystkim bardzo smakowało. W międzyczasie wrócili z targowiska Antek z Makgajwerem. Pokazali nam swoje zdobycze. Mimo zmęczenia postanowiłyśmy z Anią też się tam przejść. Dołączył do nas też Robert. Janek zaproponował swojej koleżance Nancy wspólne wyjście „na miasto”. Wzięliśmy dwa motorki i podjechaliśmy do centrum. Na targu mieniło się kolorami. Panował mega ruch i harmider. Sprzedawcy nawoływali do zakupu na ich stoiskach. Kupiliśmy po parę drobiazgów. Janek twardo negocjował zakup okularów słonecznych. Cieszę się, że w końcu jakieś mu się spodobały i choć trochę chroni oczy przed ostrym słońcem. Przez chwilę zatrzymaliśmy się jeszcze przy chłopaku, który całym ciałem tańczył do muzyki kalenjin.

Poszliśmy jeszcze po małą zgrzewkę piwa na wieczorne pogaduchy. W sklepiku udało mi się kupić słynny tutejszy przysmak, mursik. Jest to kefir podobny w smaku do zsiadłego mleka z lekkim wędzonym posmakiem, jak oscypek. Na drugim mniejszym targowisku kupiliśmy jeszcze z Anią cały plecak pomidorów i bananów. Motorkami wróciliśmy do domu.

Równo o 17 zaczęliśmy kolejną sesję jogi. Przyszły dziewczyny z Ugandy i nasi stali ćwiczący z nami Kenijczycy. Bartek podkręca nam śrubę z treningu na trening. Robimy coraz trudniejsze assany.

Po jodze, spacerem poszliśmy do Nancy na kolację. W sobotę z reguły ma zamknięte, bo w tym dniu chodzi do kościoła. Ale specjalnie dla nas otworzyła swoją restaurację wieczorem. Dostaliśmy jak zawsze wielkie porcje bardzo smacznych kenijskich potraw. Objedzeni wróciliśmy do domu. Wypiliśmy po piwie, pośmialiśmy się i przed północą poszliśmy spać.

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *